W gorących wisi z grubo ponad tysiącem plusów wpis @InspektorNadzoru, który przedstawia zdjęcie dwóch białych dziewczynek siedzących obok klatki z czarnym chłopczykiem. Według OPa kontekst zdjęcia to francuska okupacja Konga, ludobójstwo jego ludności i traktowanie murzyńskiego dziecka jak zabawki w rękach kolonizatorów. W komentarzach sporo osób wytyka OPowi manipulacje i zarzuca publikowanie fejków, ktoś snuje analogie do współczesności, ktoś żałuje, że dziś tak już nie jest. Jednak prawdziwej historii tego zdjęcia nikt nie opisał, a że wpis jest otagowany #gruparatowaniapoziomu i #historiajednejfotografii to chyba ktoś jednak powinien to zrobić i wyprostować parę nieścisłości.

TL;DR:

pokaż spoiler zdjęcie jest autentyczne (chociaż koloryzowane), opis zamieszczony przez OPa jest z dupy, a spora część komentarzy jest tradycyjnie żenująca

Zdjęcie pochodzi z książki belgijskiego historyka Paula Van Damme’a „Wit-zwart in zwart-wit: samen en toch apart : foto’s en verhalen uit Belgisch-Congo” (pl. Biało-czarne w czerni i bieli: razem, a jednak osobno: zdjęcia i historie z Konga Belgijskiego) wydanej w tym roku, znalazło się nawet na okładce. Autor przez lata w archiwach firm, organizacji i osób prywatnych szukał czarno-białych zdjęć przedstawiających białych i czarnych ludzie mieszkających w belgijskiej kolonii Kongo.

No właśnie, rzecz dotyczy Konga Belgijskiego (dziś Demokratyczna Republika Konga, dawniej Zair, jeszcze wcześniej od nazwy stolicy Kongo-Leopoldville, a po zmianie nazwy miasta Kongo-Kinszasa). Tereny te stały się obszarem belgijskiej penetracji w drugiej połowie XIX w., do tej pory była to na mapie Afryki niemalże biała plama. Wtedy ogarnięty obsesją posiadania kolonii nowy król Leopold II zlecił słynnemu podróżnikowi Henry’emu Mortonowi Stanleyowi przeprowadzenie ekspedycji mającej na celu stworzenie pierwszych stacji handlowych, budowy dróg, zawierania traktatów z lokalnymi władcami – generalnie stworzenia przyczółku do opanowania terenów wzdłuż rzeki Kongo i czerpania z nich zysku. Powstały twór nie był jednak wtedy kolonią belgijską. Król Leopold zdołał przekonać światowe mocarstwa, że powstało Wolne Państwo Kongo będzie jego prywatną własnością, niezależną od belgijskiego rządu i porządku prawnego (Belgia jako kraj odkupie kolonie od króla dopiero w 1908). Argumentacja jakiej użył była bogata w słowa o humanizmie, podnoszeniu standardów życia, niesieniu cywilizacji i oświecenia dzikim ludom, etc. Z praktyką nie miało to wiele wspólnego. Nie będę tu opisywał rabunkowej gospodarki opartej na kości słoniowej i kauczuku, niewolniczej pracy ludności tubylczej i potwornych zbrodni jakich na niej się dopuszczano. Zainteresowanych odsyłam do świetnej i poruszającej książki Duch króla Leopolda. Głód, dziesiątkujące ludność choroby, katowanie nieposłusznych chicotte czyli batem z hipopotamiej skóry, a nawet obcinanie dłoni.

Tak, te miliony ofiar, o których pisze w oryginalnym wpisie OP, to właśnie wtedy, na przełomie XIX i XX wieku – nie w 1955 i nie odpowiada za to jednak Francja. W skład francuskiego imperium kolonialnego również wchodziło Kongo (część Francuskiej Afryki Równikowej, potem Kongo-Brazzaville, dziś Republika Konga) i Francuzi również nie częstowali tam tubylców cukierkami, a praca przymusowa oraz wyzysk były raczej normą niż wyjątkiem od reguły i bunty wybuchały tam jeszcze w latach 30. XX wieku, ale o takiej liczbie ofiar nie może być mowy.
Jeszcze w kwestii formalnej: terminu okupacja, którego używa OP, nie stosuje się do opisu relacji kolonia-metropolia. Ma to niewiele sensu, tym bardziej w interesującej nas kwestii, gdzie zajmowano obszar „dziewiczy”, nienależący w oczach ówczesnych Europejczyków to żadnego uznawanego państwa.

Wracamy do zdjęcia.

Van Damme, autor książki, z której pochodzi, pisze, że zostało zrobione ok. 1955 i należy do kolekcji zdjęć rodziny Van de Meersche, która mieszkała w Kongu Belgijskim na przełomie lat 50. i 60. Zdjęcie jest podpisane następująco:
Czarny chłopiec jest zamknięty w klatce dla ptaków, a dwóm białym dziewczynkom to się podoba. Myślę, że temu czarnemu chłopcowi trochę mniej. Celowe upokorzenie? Nie sądzę. Niewinna dziecięca zabawa? To możliwe. Ale fakt, że (dorosły) fotograf – przypuszczalnie jeden z rodziców – nie dostrzegł w tym żadnego problemu, jest typowym przykładem myślenia kolonialnego. Zdjęcie symbolizuje tzw. normalność. Dlatego zostało wybrane na zdjęcie na okładkę. Trafnie ilustruje podtytuł „Razem, a jednak osobno”.

Nic o tym, że „przyprowadził chłopca ojciec dziewczynek, żeby się mogły zabawić” jak chce @InspektorNadzoru.
Nie mamy żadnych informacji o osobach na zdjęciu, nie wiemy kim są, nie wiemy, gdzie się znajdują, nie znamy ich dalszych losów. O rodzinie Van de Meersche nie dowiadujemy się niczego. Czym się zajmowali, gdzie mieszkali, jak żyli, co robili po wyjeździe z Konga. Mamy opis pełen przypuszczeń i domniemań.

W jednym wywiadzie Van Damme sugeruje, że chłopiec mógł być dzieckiem kogoś z służby domowej, ale tego też nie wie. Nasuwa się mnóstwo pytań: czy dzieci służby bawiły się z dziećmi „białych panów” czy była to sytuacja wyjątkowa? Czy miały ze sobą stały kontakt i utrzymywały zwyczajne relacje? A może były bardziej przedmiotem niż partnerem w zabawie? Przecież nie wiemy czy chłopczyk siedzi w klatce „za karę”, bo dzieci bawią się w więzienie i to oczywiście czarny musi być przestępcą, czy może zaraz nastąpi zamiana ról i do klatki wejdzie któraś z dziewczynek, bo np. bawią się w polowanie i to ona teraz będzie schwytanym lwem. A wreszcie zastanówmy się: czy gdyby na zdjęciu w klatce siedział biały braciszek dziewczynek to czy zdjęcie byłoby w ogóle kontrowersyjne i budziło jakieś emocje? Po prostu, zwyczajna zabawa. A może nadużyciem jest w ogóle interpretowanie zabawy dzieci w kategoriach rasizmu? Czy one w ogóle wiedzą, co to rasa, czy ma to dla nich znaczenie na co dzień, czy ma znaczenie w tej akurat zabawie?

Piszę o tym, bo podobnego typu komentarze są zamieszczone też przy innych zdjęciach. Znalazłem też artykuły recenzujące książkę dość krytycznie, a autorowi zarzucające tendencyjną narrację, nadinterpretowanie, manipulowanie i pisanie pod tezę. Np. zdjęcie szpitala podpisane Apartheid w służbie zdrowia: szpital dla czarnych, ale pod białym kierownictwem
Oczywiście, to rasizm. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby czarni byli lekarzami, pielęgniarkami i dyrektorami szpitali. Czy przez dekady władzy kolonialnej można było wykształcić miejscowy personel? Teoretycznie tak. Ale pierwsza wyższa uczelnia w Kongu powstała w 1954, a pierwszy Kongijczyk ukończył belgijski uniwersytet w 1955. To też dowody rasizmu, ale jak zatem miał funkcjonować szpital dla czarnych z pod kierownictwem czarnych? Lepiej, żeby go wcale nie było?

Albo zdjęcie z rozpoczęcia meczu piłkarskiego jest podpisane: Dwie czarne drużyny, jeden biały: sędzia. Czarne drużyny miały białego trenera, jakby to było naturalne, że biały jest liderem. A w meczu sędziował biały, jakby to było naturalne, że biały zapewnia porządek
Mogło tak być, jak najbardziej. Ale przecież kiedy Brytyjczycy rozpowszechniali futbol po całej Europie i Ameryce chyba nikt nie płakał, że wśród pierwszych trenerów Barcelony dominowali Anglicy a nie rodowici Katalończycy? A może były też inne drużyny z czarnymi trenerami? Może pracowali też czarni sędziowie? Przecież mówimy o książce historycznej, nie przeglądaniu albumu u cioci na imieninach. Jeśli badacz czegoś nie wie, powinien próbować się dowiedzieć, jeśli się czegoś tylko domyśla, powinien wyraźnie zaznaczyć na jakiej podstawie.

Czasem zdjęcia mówią same za siebie, a czasem nie. Zdjęcie jest źródłem historycznym, a źródła można użyć jako klucza do otwarcia drzwi z wiedzą, a można jako pałki do walenia po głowie w myśl klisz ideologicznych z jednej czy drugiej strony barykady. Pełno tego na FB, Tweeterze, Instagramie, np. – szok i niedowierzanie – u Lewisa Hamiltona. Pełno tego w komentarzach do oryginalnego wpisu. Nie róbcie tak.

PS
Posiłkowałem się translatorem Gugla, nie znam niderlandzkiego, a to w tym języku jest napisana książka ze zdjęciem i większość tekstów o niej. Zapewne można znaleźć więcej informacji, jeśli ktoś ma czas i chęci, to sam chętnie poczytam.
Link do kilku zdjęć z książki: https://www.knack.be/nieuws/boeken/in-beeld-foute-foto-s-van-ons-congo/diaporama-normal-1601097.html
Link do zdjęć z kolekcji rodziny Van de Meersche: http://pallas.cegesoma.be/pls/opac/opac.search?lan=F&seop=6&sele=50&sepa=1&doty=&sest=belgique–colonies–congo+(republique+democratique)&chna=&senu=129362&rqdb=1&dbnu=1
#historia #ciekawostkihistoryczne #afryka #belgia #rasizm

Historia na fotografiach 03: Koniec Brabhama #abcf1 – zapraszam do zaobserwowania 🙂

Wskrzeszam tą serię! Zdjęcie we wpisie: Damon Hill podczas Grand Prix Węgier 1992, ostatni wyścig tego legendarnego zespołu.

W 1992 roku legendarna ekipa, która w 1966 i 1967 roku świętowała zdobycie Mistrzostwa Konstruktorów, była cieniem samej siebie. Liczyła się w walce o wysokie lokaty aż do pierwszej połowy lat 80, wygrywając ostatni wyścig w 1985 rok (GP Francji, Nelson Piquet).

Zdj. Garaż Brabhama podczas treningu GP Wielkiej Brytanii 1992

Dwa poprzednie sezony (1990-91) skończyły się zdobyciem zaledwie 5 punktów. Sezon 1992 okazał się trumną. Bolid Brabhama z tamtego sezonu BT60 został wyprodukowany w 1991 roku i już wtedy odstawał poziomem od reszty. Ekipie nie udało się (poza zmianą wersji) wyprodukować nowego, więc następny sezon musieli spędzić z 2-letnim bolidem z fatalnymi osiągami. Przed ostatnim wyścigiem na 20 prób zakwalifikowania się do wyścigu (10 wyścigów razy 2 kierowców= 20 prób) udało się to tylko dwukrotnie.

Zdj: Damon Hill kwalifikuje się do wyścigu na 26 pozycji podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii 1992

Z tak słabymi rezultatami zespół wystawił na Grand Prix Węgier tylko jeden bolid: Damona Hilla. Brytyjczyk się zakwalifikował (co dawało łącznie 3 udane próby na 21), a wyścig ukończył na 11 pozycji ze stratą 4 okrążeń do zwycięzcy: Ayrtona Senny. Po tym wyścigu Brabham upadł z powodu problemów finansowych, na 5 wyścigów do zakończenia sezonu.

GP Węgier 1992. Gerhard Berger w Mclarenia zajmujący 3 pozycję dubluje Damona Hilla

Historia na fotografiach to seria krótkich artykułów bazująca na fotografiach historycznych ze świata Formuły 1.
Artykuł na stronie https://abcf1world.wordpress.com/2020/10/03/historia-na-fotografiach-03-koniec-brabhama/
=====
Strona ABCF1: https://abcf1world.wordpress.com
Twitter ABC F1: https://twitter.com/abcf1world
Mój Twitter: https://twitter.com/AdiKjax
=======
#abcf1 #historiawpigulce (zaraz wrócę na mój historyczny tag ( ͡° ͜ʖ ͡°)) #f1 #brabham #historia

Wygląda na to, że w Egipcie zaczęło się zmieniać. Nowe władze archeologiczne stały się otwarte na badania w Wielkiej Piramidzie.