Jutro będzie 4 sierpnia. 4 sierpnia 1944 roku było już doskonale wiadomo (od co najmniej dwóch dni), że Powstanie Warszawskie się kompletnie nie udało – nie udało się zrealizować żadnego celu taktycznego.

O 10 rano 4 sierpnia na Ochotę wkroczy RONA i rozpęta się tam piekło. Do 20 sierpnia każde podwórko na Ochocie będzie miejscem masowego mordu. 5 sierpnia zostanie utworzony obóz na Zieleniaku (obecnie Hale Banacha), bez dostępu do wody, gdzie prawie każda młoda kobieta (i wiele małych dziewczynek) zostanie zgwałcona, część zamordowanych. 5 i 6 sierpnia zostaną zabici pacjenci i większość personelu Instytutu Radowego.

5 sierpnia oddziały policji Reinefartha i batalion Dirlewangera zajmą Wolę. Będzie się tam działo to samo co na Ochocie, tylko na kilkukrotnie większą skalę. W ciągu około tygodnia zostanie tam zamordowanych od 30 tysięcy do 65 tysięcy cywili.

Będą mordowani bezkarnie i bez przeszkód – powstańcy nie byli w stanie nawet w minimalnym stopniu ochronić ludności cywilnej.

A teraz proszę pokrzyczeć o bohaterach i 63 dniach chwały. Pobawić się w schodzenie do kanałów i pośpiewać wesołe piosenki. Najlepiej z dziećmi.

Mieszkańców Woli – mężczyzn, kobiety i dzieci – doprowadzano tam mniejszymi lub większymi grupami, a następnie systematycznie mordowano, zazwyczaj strzałem w tył głowy lub przy użyciu broni maszynowej. Nierzadko prowadzeni na stracenie ludzie byli zmuszani do wspinania się na stos ciał osób zamordowanych przed nimi. Świadkowie wspominali, że w takich miejscach zwały trupów sięgały niekiedy ok. 25-35 metrów długości, 15-20 metrów szerokości i 2 metrów wysokości.

#historia #powstaniewarszawskie #rocznicanadzisiaj