Znalezisko – S. Litauer i J. Retinger – obca agentura w otoczeniu gen. W. Sikorskiego?

Obecność sowieckiej agentury w otoczeniu alianckich przywódców wciąż budzi ożywione dyskusje. Wiemy, że wśród bliskich współpracowników gen. Władysława Sikorskiego znajdowały się osoby pracujące nie tylko dla komunistów, a także dla Brytyjczyków… Kim byli Józef Retinger i Stanisław Litauer?

14.06.40 Niemcy wkroczyli do niebronionego Paryża. Los Francji został przypieczętowany. W tym samym dniu siedziba polskiego rządu została przeniesiona do Libourne, niedaleko Bordeaux. Wobec bezsensu kontynuowania dalszej obrony nowy francuski premier Philippe Pétain wystąpił do Hitlera z propozycją zawieszenia broni. 5 dni później propozycja została przyjęta.

Gen. Sikorski nie był w ogóle informowany o planach kapitulacji ani też o prawdziwych rozmiarach klęski wojsk francuskich. 7 czerwca na posiedzeniu Rady Narodowej optymistycznie mówił o przejściowych niepowodzeniach w walce z Niemcami i przekonywał rodaków, że sytuacja jest nie tylko opanowana, ale całkowicie już odwrócona. Wspominał o zupełnie nierealnym planie użycia polskich wojsk do uderzenia z linii Maginota. Parę dni później nakazał nie śpieszyć się z ewakuacją rodzimych oddziałów do Anglii, gdyż sytuacja jest dobra i nadal się poprawia.

Zanim doszło do spotkania obu premierów [Sikorskiego i Churchilla], w czasie kiedy naczelny wódz przebywał w hotelu, zjawił się tam szef Polskiej Agencji Telegraficznej Stefan Litauer. Przyniósł ze sobą zamówiony przez Sikorskiego memoriał dotyczący stosunków polskiego rządu na uchodźstwie z ZSRS. Przekonywał naczelnego wodza, aby wręczył go Churchillowi podczas ich planowanej rozmowy. Generał, który nie znał angielskiego, polecił polskiemu ambasadorowi przetłumaczyć dokument. Ten wręcz oniemiał po zapoznaniu się z jego treścią. Zawierał on bowiem rzeczy kuriozalne. Oprócz planu tworzenia 300-tysięcznej polskiej armii na terenie ZSRS zakładał rezygnację rządu z wschodnich terenów II Rzeczpospolitej zajętych 17 września przez Armię Czerwoną. Dodatkowo wyrażał zgodę rządu na przemarsz sowieckiego wojska przez dawne terytorium Polski, gdyby doszło do rosyjsko-niemieckiej wojny. Była to rzecz, której polskie władze konsekwentnie odmawiały przez całe lata trzydzieste i którą w lecie 1939 roku Stalin stawiał jako warunek uczestnictwa w antyhitlerowskim sojuszu. Dokument Litauera postulował także wysłanie przedstawiciela polskiego rządu do Moskwy. Oświadczyłem generałowi, że dokument jest nie do użycia i nie do przyjęcia – wspominał ambasador. Sikorski polecił mu wprowadzić w tekście zmiany.

Tylko czujność ambasadora Raczyńskiego uchroniła polski rząd przed katastrofalnym błędem, jakim byłaby już na samym początku wojny zgoda na utratę wschodnich regionów Polski i obecność bolszewików na jej całym, historycznym terytorium. Nie uchroniło to jednak Sikorskiego przed atakami ze strony rodaków sprzeciwiających się wszelkiemu porozumieniu z ZSRS, w tym szefa polskiej dyplomacji Zaleskiego. Dzięki jego interwencji u Halifaxa dokument został wycofany z brytyjskiego Foreign Office. Szef ministerstwa, oddając go w ręce Raczyńskiego, miał powiedzieć:

A to się dobrze składa, że ja nie zdążyłem tego jeszcze przeczytać. Anglicy jednak memoriał przeczytali i nie byli z niego zadowoleni. Choć popierali ideę polsko-sowieckiego współdziałania przeciwko Hitlerowi, uważali go za przedwczesny i mogący doprowadzić do kryzysu w polskim obozie władzy. Gdyby tylko zasięgnął on [Sikorski] rady swojego MSZ, zanim wystąpi z czymś takim (…). Ale biedak jest zupełnym dyletantem w sferze polityki zagranicznej, jak i każdej innej polityki, i w związku z tym nie ufam jego intuicji politycznej. Kiedyś zdarzy się tak, że Zaleski nie zdąży przyjść mu z pomocą w obliczu skutków jego dyletanctwa i nasz generał zostanie okrzyczany przez swoich rodaków zdrajcą sprawy narodowej – pisał brytyjski dyplomata Frank Savery, ukazując wyraźnie, jaki był faktyczny stosunek wyspiarzy do Sikorskiego w owym czasie.

Jeśli wierzyć Litauerowi, nie było to pierwsze memorandum tego typu, które próbował przeforsować. Czy naczelny wódz gotowy był oddać wrogowi wschodnie tereny Polski i zgodzić się na przemarsz Armii Czerwonej po dokonaniu przez Stalina i Hitlera rozbioru Rzeczpospolitej i wobec faktu nieuznawania polskiego rządu na uchodźstwie przez ZSRS? Pokusa ustępstw w tym zakresie w zamian za perspektywę utworzenia ogromnej, rodzimej armii w ZSRS była zapewne olbrzymia. Sikorski już w tym czasie, już 17-go listopada 1939 r. przewidywał możliwość współdziałania Polski z Rosją, a co więcej – pragnął tego współdziałania – pisał Stefan Litauer.

(…)

Litauer i Retinger nie byli jedynymi Polakami z otoczenia naczelnego wodza, których podejrzewano o współpracę z sowiecką agenturą. Biorąc pod uwagę poziom infiltracji brytyjskich elit (słynna Piątka z Cambridge), a nawet obecność szpiegów Stalina w najbliższym otoczeniu Roosevelta, wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby problem ten nie dotyczył emigracyjnego gabinetu Sikorskiego.

——
Jeśli interesujesz się historią i lubisz konkretne materiały (takie z rzetelną bibliografią i ciekawymi zdjęciami/filmikami), to zaplusuj komentarz pod tym wpisem – mniej więcej codziennie wrzucam jedno znalezisko i z chęcią bym Cię zawołała (。◕‿‿◕。) #rozowaihistoria
——

Ten wpis jest fragmentem książki, której autorem jest Radosław Golec. Więcej jest w linku znaleziska.

Fot. Gen. Władysław Sikorski (domena publiczna)

#historia #ciekawostkihistoryczne #histmag #ciekawostki #mikroreklama #swiatnauki #liganauki #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu #swiatnauki #xxwiek #iiwojnaswiatowa #polska

Hermafrodyci w nowożytnej Hiszpanii

W czasach gdy w Hiszpanii szalała inkwizycja, a ludzie byli ultrakatoliccy, hermafrodyci (zwani także obojniakami, dziś najcześniej określa się ich jako osoby interseksualne) byli traktowani całkiem dobrze. Choć sama inkwizycja uważała ich za potwory, generalnie przeważał pogląd, że są „cudami natury”, a niektórzy wręcz mówili, że są „szczytem wysublimowania boskiej mocy kreacyjnej”. Historyk Pedro Mexia pisał o nich w „Księdze nauk wszelakich” (1540): „Podziwiamy te wszystkie rzeczy, chociaż ich nie rozumiemy. Mają jednak swoją rację bytu, którą zna Bóg”.

Znane jest z imienia kilka postaci o których wiadomo, że były hermafrodytami i wiodły normalne życie.

Estebania z Valdecarrete urodziła się w 1496 roku, rodzice nadali jej imię żeńskie i wychowywali jak dziewczynkę, jednak z czasem cechy męskie zaczęły u niej dominować. Mając 20 lat była tak silna, że biegała, skakała przez przeszkody i grała w piłkę z taką szybkością i gorliwością, że żaden kawaler nie potrafił jej dorównać. W końcu zdecydowała, że chce być mężczyzną i przysięgła przed obliczem biskupa, że nigdy tego wyboru nie zmieni. Już jako Esteban ożenił się i założył renomowaną szkołę fechtunku.

Elena de Cespedes przyszła na świat w 1545 roku jako córka arabskiej niewolnicy. Mając 15 lat wyszła za mąż i urodziła dziecko, które jednak zmarło. Uciekła od męża i ponownie pojawiła się w źródłach w wieku 40 lat jako Eleno de Cespedes, wzięty chirurg z Toledo, który pojął za żonę dużo młodszą Marię del Cano. Według jego zapewnień nigdy nie dopuścił się grzechu sodomii, gdyż z kobietami współżył jako mężczyzna, a z mężczyznami jako kobieta.

Magdalena Munoz pojawia się w źródłach z 1617 roku. Była mniszką, która tak często chwytała za szpadę i brała się za strzelanie z arkebuzu oraz robiła inne męskie rzeczy, że inne mniszki zaczęły podejrzewać, że jest kawalerem. Została zbadana przez mnicha, który orzekł, że jest perfekcyjnym mężczyzną z małym otworem tuż powyżej miejsca gdzie kobiety mają swoją płeć.

Juan Diaz de Donoso w 1633 roku wykonywał posługę kapłańską w parafii Zafra. Pewien szewc oskarżył go o utrzymywanie kontaktów seksualnych z młodymi mężczyznami i że jednemu z nich złożył propozycję małżeństwa. De Donoso zmieniał swoje zeznania, raz twierdził że jest hermafrodytą, a raz że co jakiś czas zmienia mu się płeć. Z powodu pożaru archiwum wBadajoz nie wiadomo jak zakończył się ten spór.

Znany jest też przypadek dwójki hermafrodytów, którym w 1662 roku w Walencji pozwolono zawrzeć związek małżeński i nikt jakoby nie wnikał w ich życie intymne.

Osoby zainteresowane tym tematem mogą przeczytać o hermafrodytach oraz innych osobach nieheteronormatywnych w nowożytnej Hiszpanii w książce „Sex, Identity and Hermaphrodites in Iberia, 1500–1800” autorstwa Richarda Cleminsona i Francisco Vázqueza Garcíi.

Źródło: Focus Historia nr 6 (132) listopad-grudzień 2019, ISBN: 9772081305909

#ciekawostki #historia #gruparatowaniapoziomu

#heheszki #bekazpisu #bekazlewactwa #polska #historia #neuropa #4konserwy.ru #konfederacja

Ktoś wybiera się zwiedzać? ( ͡º ͜ʖ͡º)

Błąd przeżywalności

W czasach II wojny światowej Abraham Wald analizował uszkodzenia alianckich bombowców po to by wskazać gdzie umieścić dodatkowe opancerzenie tak by zwiększyć ich przeżywalność. Wojsko przeanalizowało uszkodzenia setek bombowców wracających z misji. Zauważyli, że najwięcej uszkodzeń jest na skrzydłach, ogonie i w środkowej części kadłuba i te obszary chcieli dopancerzyć. Wald natomiast twierdził, że paradoksalnie opancerzyć trzeba te elementy, które miały najmniej uszkodzeń. Dlaczego? Ponieważ te samoloty, które miały uszkodzenia w tych obszarach nie wróciły do bazy, więc wśród danych o uszkodzeniach tych samolotów nie było. Uszkodzenia samolotów, które wróciły nie były istotne, ważne były te których nie widać w samolotach strąconych. Dlatego wzmacniano silniki, kokpit i tylną część kadłuba – elementy, które w badanych samolotach nie były uszkodzone.

Okazało się to błędem ponieważ przyczyną zaginięć samolotów była SRAKA, która atakowała pilotów po zdjedzeniu ogórkowej twojej starej.

#ciekawostki #statystyka #heheszki #pasta #historia #nauka

Rano wrzucałem przerobiony obrazek samolotu o „błędzie przeżywalności” i zgadnijcie co?

SPADŁ Z ROWERKA

nawet moderacji nie chciało się pisać czemu. Po prostu ni ma. To już mówienie tradycyjnego „op to pedał” jest tu zabronione? I wy się dziwicie, że użytkownicy wam uciekają?

#ciekawostki #historia #afera #moderacja #aferamadonny

Unikatowy średniowieczny miecz odkryty na dnie Odry! Prośba o wykop:
https://www.wykop.pl/link/5644793/unikatowy-sredniowieczny-miecz-odkryty-na-dnie-odry/

Niezwykła sensacja archeologiczna – miecz z ok. XII wieku został wydobyty z Odry podczas inwestycji „Modernizacja toru wodnego Świnoujście – Szczecin do głębokości 12,5 metra”. Znaleziska dokonano w marcu jednak dopiero teraz zostało ono zaprezentowane i trafiło do Muzeum Narodowego w Szczecinie.

Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii – tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

#historia #archeologia #szczecin #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #qualitycontent #polska #sredniowiecze #zachodniopomorskie #militaria #bron #miecz #zainteresowania #artefaktnadzis #zabytki #odra #mikroreklama

Prawdopodobnie, była to jedna z kilku nielicznych imprez XVII wiecznych w Europie w 2020. A ja miałem okazję oglądać oraz przeprowadzić kilka wywiadów z pasjonatami do których obejrzenia serdecznie zapraszam. Pierwszym z nich jest już legenda czyli Tomasz Smok Wolski.

Odzyskano dzieła, stanowiące straty wojenne – wróciły do Bydgoszczy Link do znaleziska:
https://www.wykop.pl/link/5644293/odzyskano-dziela-stanowiace-straty-wojenne-wrocily-do-bydgoszczy/

W ubiegłą środę (05.08.2020) w siedzibie Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy, odbyła się uroczystość oficjalnego, przekazania właścicielom, w tym Muzeum Okręgowemu oraz MKiDN, zbiorów i dzieł odzyskanych przez kryminalnych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Część z nich stanowiła straty wojenne.

Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii – tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

#historia #sztuka #iiwojnaswiatowa #kultura #bydgoszcz #malarstwo #zabytki #meble #muzeum #policja #gruparatowaniapoziomu

W PRL nie zabrakło nawet rodzimego wibratora, dla niepoznaki zamkniętego w obrzydliwym, zielono-pomarańszowym pudle z napisem… „Turystyczny aparat do masażu”. Ten zawdzięczano Spółdzielni Inwalidów TELSIN z Piotrkowa Trybunalskiego.

Nitka na memy z doge o tematyce okołohistorycznej

#heheszki #humorobrazkowy #historia #doge #piesel

#memyhistoryczne

W jakim momencie społeczeństwa zaczęły się rozwarstwiać ekonomicznie? Wygląda na to, że przynajmniej w Polsce już 6 tysięcy lat temu.
Na cmentarzysku w Osłonkach (Kujawsko-Pomorskie) przebadano szkielety 30 osób z około 6,6 tysiąca lat temu. Były to osoby dorosłe, w przedziale wiekowym 18-45 lat. W okolicy znaleziono też kości bydła z podobnego okresu. Część z tych osób została pochowana z miedzianymi ozdobami, które zazwyczaj uważa się za przejaw wyższego statusu społecznego danej osoby. Badając stosunek zawartości izotopów węgla i azotu w kościach udowodniono, że osoby z bogatymi darami grobowymi w ciągu swojego życia często jadły mięso bydła wypasanego w okolicy, musiały być więc związane z właścicielami pastwisk. Osoby bez darów grobowych rzadko jeśli w ogóle jadły mięso. Dowodzi to istnienia luki zamożności już w małych, wiejskich osadach.

Więcej w znalezisku:
https://www.wykop.pl/link/5641663/starozytny-polski-cmentarz-ujawnia-rozwarstwienie-ekonomiczne/
#historia #archeologia #nauka #gruparatowaniapoziomu

Oczyszczali rzekę zbierając fundusze na dom dziecka (GALERIA + FILM) Link do znaleziska:
https://www.wykop.pl/link/5642387/oczyszczali-rzeke-zbierajac-fundusze-na-dom-dziecka-galeria-film/

Pasjonaci zorganizowali akcję oczyszczania dna i brzegu rzeki Pasłęki w Braniewie, zbierając w ten sposób fundusze na dom dziecka. Akcja miała również na celu propagowanie bezpiecznego i aktywnego korzystania z wody. Koniecznie zobaczcie co niezwykłego udało im się przy tej okazji odkryć.

Chcesz być na bieżąco? #zwiadowcahistorii – tag z moimi najciekawszymi znaleziskami! Zapisz się też do mikrolisty zwiadowcahistorii lub zaplusuj ten komentarz, bym zawołał Cię do najlepszych znalezisk!

#ciekawostki #poszukiwacze #iiwojnaswiatowa #militaria #gruparatowaniapoziomu #historia #ciekawostkihistoryczne #wojna #bron #braniewo #myslowice #zlomowisko

Detal z biżuterii Tutanchamona, XIV wiek przed naszą erą.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #archeologia #sztuka #myrmekochoria

wiecie co jest najlepsze? to, ze wykopki wytykaja temu margot to, ze gada o sobie w formie meskiej, a wczesniej kazal mowic o sobie jako o kobiecie itp.
wy chyba nie rozumiecie tych durnych dzbanow z #neuropa i lgbqwerty XDD
dla nich to jest zupelnie normalne. dla nich ten michal to osoba niebinarna (XDDDDDD) wiec moze o sobie mowic zarowno w formie meskiej, jak i zenskiej, i nam nic do tego XDDDD serio, te kiepy z lewicy uwazaja ze to normalne ze chlop raz sie tytuluje chlopem a raz baba i mamy to szanowac XDD
serio, nie probujmy zrozumiec tego srodowiska bo sie nie da. z tym trzeba walczyc.

#lgbt #polityka #konfederacja #bekazpisu #bekazlewactwa #religia #historia #prawo #neuropa #4konserwy

Piechotkowie – powstańcza młoda para, która zbudowała kraj

Odnaleźli się w Śródmieściu, po miesiącu powstańczych walk. Podchorąży i łączniczka. Uznali, że nie ma co dalej czekać, to była wtedy rzecz najważniejsza: wziąć ślub. Tak zaczęła się historia bohaterstwa, powstańczej miłości, która przetrwała 65 lat, i powojennej odwagi.

– Miałam na sobie sukienkę kretonową w kwiatki, jedyną, jaką wtedy miałam i w jakiej mnie zaskoczyło powstanie. W dniu ślubu była wreszcie świeżo wyprana. Moje sandałki się rozleciały, więc na nogach miałam mokasyny naszej koleżanki Małgorzaty, o cztery numery za duże na mnie – wspominała Maria nawet po dziesiątkach lat. W tej „sukni ślubnej” chodziła do końca powstania.

Ale najpierw była deszczowa środa 30 sierpnia 1944 roku. Chwilę wcześniej Kazimierz Piechotka wyszedł z kanałów, którymi krążył między płonącym Starym Miastem a Żoliborzem, aż w końcu wysłali go na Nowy Świat. W podziemnym szpitalu i Kwaterze Głównej Armii Krajowej, gdzie potem gen. Tadeusz „Bór” Komorowski udekorował go Orderem Virtuti Militari V klasy (Krzyżem Srebrnym), mógł się umyć i dostał ubranie na zmianę – niemiecką panterkę. Dopytywał o Marysię Huberówną. Z ulgą usłyszał, że żyje i jest na Powiślu. Odnalazł ją.

− Powiedział: „Słuchaj, to jest jedyny moment, żebyśmy się pobrali, bo ja mam nareszcie całe spodnie”. Przedtem mu się to raczej nie zdarzało – z rozczuleniem opowiadała późniejsza Piechotkowa.

Pobiegli do księdza, żeby umówić ślub. Formalności trwały 24 godziny. O dziewiątej rano szukali kościoła Imienia Jezus wśród ruin ulicy Moniuszki, a więc w pobliżu – nomen omen – dzisiejszego placu Powstańców Warszawskich (wówczas pl. Napoleona). Świątyni nie odbudowano.

Do środka weszli przez okno, po desce, bo drzwi były zasypane gruzem. Wkoło leżało pełno szkła z potłuczonych okien. Po drodze Kazimierz zdobył bukiet – petunie, które rosły na jakimś balkonie na ulicy Przeskok. Deszcz osadził na płatkach popiół z płonących w całej okolicy budynków, miały więc „kształt takich szarych, obwiśniętych, strasznie żałosnych frędzelków”. Nie mieli obrączek.

Kazimierz: – A potem odbyła się uczta weselna, w hali operacyjnej PeKaO. Wydarzenie towarzyskie w trakcie Powstania. Byli architekci: Tadeusz Zieliński, Andrzej Domański, który był spowinowacony z Marysią i on przemówił w imieniu rodziny. Byli chłopcy z oddziału. Był dowódca batalionu Staś Jankowski i jego zastępca Stefan Bałuk. Była nasza przyjaciółka, architekt Małgorzata Handzelewicz z bratem. W każdym razie, około dwudziestu osób.

Maria: – Ktoś przyniósł butelkę wódki, ktoś inny puszkę pasztetu końskiego, chłopcy zdobyli chleb, były więc kanapki i toasty.

Przed wojną oboje studiowali na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Kazimierz – rocznik 1919, pracował już w Zakładzie Architektury Polskiej. Maria – 1920, tuż przed wybuchem wojny skończyła pierwszy rok. Lato 1939 roku oboje spędzili na Podhalu, na inwentaryzacji zabytków budownictwa drewnianego na Orawie. Kiedy ogłoszono mobilizację, studenci wracali do domów. Tyle że on do Warszawy, a ona do Tarnowa. Dopiero w 1942 roku zaczęła znów przyjeżdżać, co miesiąc, na tajne studia do stolicy. Wtedy tak naprawdę się poznali. W końcu, po półtora roku, Kazimierz przekonał Marię i jej rodziców, by przeniosła się do stryja do Warszawy i mogła spokojniej studiować.

Był 26 lipca 1944 roku.

Maria: – To był moment, w którym Niemcy się masowo ewakuowali, z dobytkiem, z zeszabrowanymi różnymi rzeczami. Z drugiej strony było na ulicach mnóstwo młodych ludzi, którzy chodzili w wysokich butach i nosili długie pakunki owinięte w papier, zdecydowanie dłuższe od kwiatów…

Godzina „W” zastała ją pod Pałacem Staszica, schroniła się w opuszczonym przez Niemców domu. Przypadkiem spotkała Jerzego Brauna, ps. „Kulczycki”, założyciela organizacji polityczno-wojskowej „Unia”, późniejszego ostatniego Delegata Rządu na Kraj i przewodniczącego Rady Jedności Narodowej. Był znajomym jej rodziców. Zaproponował, by została jego łączniczką.

Kazimierz: – Przekonałem ją i jej rodziców, że bolszewicy są już pod Przemyślem. Że jak wejdą, to nie wiadomo co się będzie działo, że w dużym mieście będzie bezpieczniej. Przyjechała i nagle znalazła się, zupełnie sama, w środku miasta, które się wali, pali.

Maria Piechotka, pseudonim „Marianna”, służyła w Batalionie „Pięść” na Powiślu i w Śródmieściu. Po upadku Powiśla kwaterowała na Wydziale Architektury, a we wrześniu 1944 roku brała udział w ratowaniu zabytków sztuki zgromadzonych w Zakładzie Architektury Polskiej profesora Jana Zachwatowicza.

Kazimierz Maciej Piechotka, pseudonim „Jacek”, od początku 1939 roku działał w konspiracji. Między innymi w pracowni przygotowującej projekty odbudowy Warszawy, od 1941 roku – w pracowni przygotowującej fałszywe dokumenty dla wywiadu AK. Jej szefem został cichociemny Stanisław Jankowski „Agaton”, zrzucony na teren okupowanej Polski w 1942 roku, który opisał tę działalność w swych wspomnieniach. W stanie wojennym były to dla „Solidarności” podręcznik konspiracji.

Kazimierz: – Jeszcze w dniu wybuchu Powstania Jankowski był w punkcie na Elektoralnej, w lokalu, gdzie nocowałem, z zawiadomieniem, że Powstania nie będzie. A wkrótce potem poszliśmy o godzinie „W” na mobilizację na Karolkową, na Wolę.

Był starszym strzelcem, a potem podchorążym Zgrupowania „Radosław” batalionu „Pięść”, plutonu „Agatona”, który po powrocie ze Starego Miasta stanowił ochronę „Bora” Komorowskiego. Kazimierz walczył na Woli, Starym Mieście i w Śródmieściu. Wędrował kanałami tam i z powrotem, przeprowadzał ludzi z Kampinosu i wyprowadzał z Warszawy.

Kazimierz: – Jedno z najokropniejszych wspomnień, to jak nam kazali po nieudanym ataku na Dworzec Gdański zarejestrować stany oddziałów, które się uratowały. Przychodziło się do takiej siedzącej pod domem na WSM-ie grupy zmordowanych ludzi i tam się okazywało, że straty wynoszą dziewięćdziesiąt procent. To był szaleńczy pomysł, żeby z tym uzbrojeniem kazać zdobyć bunkry w Alei Wojska Polskiego. Bunkry żelbetonowe, karabiny maszynowe, a na to młodzi ludzie z parabelkami.

Maria: – Wciąż się miało nadzieję, wciąż się patrzyło na drugą stronę Wisły i na niebo. Z jednej strony czekało się, że Zachód coś pomoże, że będą jakieś desanty, z drugiej, że nareszcie ci zza Wisły się ruszą. I ta nadzieja tak opadała, opadała, opadała…

Pod koniec powstania Kazimierz zachorował na szkarlatynę. Maria czuwała przy nim w szpitalu. Pomagała rannym. Kiedy przyszli Niemcy, zapakowali ich w wagony i wieźli do obozu jenieckiego . Jak pamięta, załogi pociągów nazywały ich „Freiheitskämpfer”– „bojownicy o wolność”.

Stanęli na bocznicy w Łodzi. Gestapo usiłowało ich zabrać do obozu koncentracyjnego, ale władze transportu się stanowczo się sprzeciwiły: „To są jeńcy wojenni”.

Wtedy były to tereny Rzeszy, ale przyszły ich zobaczyć tłumy ludzi. – Jechaliśmy z opaskami i ze sztandarami, w furażerkach, oni po tylu latach po raz pierwszy zobaczyli polskie orzełki i flagi. Wzruszenie było niesłychane. Śpiewali pieśni patriotyczne, przynosili nam mnóstwo paczek z jedzeniem, manifestowali, płakali. Na nas to robiło też ogromne wrażenie – relacjonowali Piechotkowie.

Wywieziono ich do obozu szpitalnego w Zeithain (Stalag IV B). On numer jeniecki 299878, ona 299561. Pracowała jako sanitariuszka, a następnie jako tłumaczka kart chorobowych. Mąż, po wyzdrowieniu, jako personel szpitalny.

Po wojnie nie wahali się, czy wracać do Polski – miała chorych rodziców. Zaryzykowali, wiedząc, że mogą „wylądować gdzieś na białych niedźwiedziach”.

Przyjechali do Warszawy już w 1945 roku. Zabolały ich plakaty, że „AK to zapluty karzeł reakcji”.

Kazimierz: – To był wybór: albo las, albo w konspirację, albo do odbudowy.

Wybrali to ostatnie. Od początku zdecydowali, że się ujawnią. We wszystkich dokumentach pisali, że są z AK. Nie spotkały ich żadne represje, jak sądzili – zapewne miał na to wpływ ich fach. Warszawa była zupełnie nie do poznania: gdy ją opuszczali, była zrujnowana, ale jeszcze coś stało. Teraz zastali morze ruin.

Prof. Zachwatowicz zaoferował im pracę. Wspólnie opracowali nawet projekt odbudowy warszawskiej katedry św. Jana. W 1948 roku Piechotkowie założyli we dwoje spółkę autorską. Zaprojektowali m.in. zespół osiedli Bielany I-III (1951-1963), Instytut Doskonalenia Kadr Lekarskich przy ul. Marymonckiej (1958-1965), osiedla na Słodowcu (1963-1964) i w Alei Zjednoczenia (1964-1965). Napisali książki z historii architektury, m.in. poświęcone bóżnicom drewnianym.

Wymyślili też autorską formę bloków W-70: „W” od Warszawy, „70” od roku, w którym miały powstać. Stawiało się je z modułów różnej wielkości i można było dopasować do miejsca. Oparta na zachodnich wzorach forma pomogła uchronić Polskę przed „leningradczykami” – topornym budownictwem architektów radzieckich.

Pani Maria mieszka na warszawskich Bielanach i ostatnio skończyła 100 lat

źródło: „Parasol Historii – Wspomnienie ’44”

#historia #powstaniewarszawskie #warszawa #wojna