Tymczasem portugalskim odpowiedniku szkoły z TVP: Wstrzymał słońce, ruszył ziemię, włoskie go wydało plemię. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#portugalia #historia #heheszki

274 – 1 = 273

Tytuł: Mein Kampf
Autor: Adolf Hitler
Gatunek: zbiór esejów politycznych

Moja dwudziesta przeczytana książka w tym roku i tak jak pisałem, musiało to być coś wyjątkowego. Po lekturze Manifestu komunistycznego zabrałem się za słynne dzieło najsłynniejszego austriackiego akwarelisty.

Tytuł książki – Mein Kampf (Moja walka) – dobrze oddaje jej zawartość. Adi przybliża w niej swoją sylwetkę niezłomnego idealisty, który doszedł do swoich przekonań pogłębionymi studiami nad społeczeństwem, historią i bieżącą polityką. Opisuje też swój udział na froncie zachodnim I wojny światowej oraz początki i rozkwit ruchu narodowo-socjalistycznego. Opowieść ta jest przyczynkiem do przedstawienia kluczowych założeń nazizmu, jego wizji państwa (którego celem jest stworzenie aparatu pozwalającego rozkwitnąć rasie aryjskiej), społeczeństwa (dzielącego się na rasę panów i rasę podludzi) oraz idealnego człowieka-Aryjczyka oddanego własnemu przeznaczeniu.

Nie będę wystawiał tej książce oceny, bo zawiera mnóstwo obrzydliwych rzeczy, a przy tym jest napisana w większości nudnym stylem, którego nie powstydziłaby się Eliza Orzeszkowa.

Zaczyna się dość ciekawie, bo Hitler opowiada o swoim dzieciństwie w Austrii i życiu w Państwie Austro-Węgierskim, co daje nam ciekawe spojrzenie na ten twór z perspektywy niemieckiego nacjonalisty (a więc inaczej niż to znamy z Wojaka Szwejka czy nawet CK Dezerterzy). Całkiem podobała mi się jego analiza polityczna sytuacji panującej w CK monarchii. Zresztą zarysy warunków politycznych w poszczególnych krajach były ogólnie bardzo trafne i ciekawe. Hitler był niewątpliwie genialnym politykiem i wielkim wizjonerem.

Początkowo Adolf przedstawia się jako osoba wyważona w poglądach i zaznacza, że w młodości nie zaznał żadnej przykrości ze strony Żydów. Potem jednak przybywa do Wiednia i tam jego światopogląd ulega całkowitej odmianie. Niby po prywatnych studiach nad otaczającą go sytuacją odkrywa, że za wszelkimi niegodziwościami tego świata stoi międzynarodowa finansjera, Żydzi oraz Marksizm, który oni wymyślili, żeby zniewolić narody. Te czynniki stoją też za przegraną Niemiec w I wojnie (którą rzekomo byli bliscy wygrać) i to one nałożyły hańbiące warunki traktatu wersalskiego. Hitler ma absolutną obsesję na punkcie Żydów, których obwinia o całe zło świata i gardzi innymi niż Niemcy narodowościami (może poza Anglikami i trochę Amerykanami, których np. chwali za metody kontroli imigracji).

Kwestie polityczne. Największą wartością książki są bardzo ciekawe przemyślenia Hitlera na temat metod prowadzenia działalności politycznej (propagandy, kuchni polityki partyjnej), a także polityki największych mocarstw europejskich. Zwłaszcza ciekawy jest pogląd Hitlera dotyczący celów politycznych Wielkiej Brytanii. Hitler uważał, że Anglia zawsze za wszelką cenę starała się utrzymać równowagę na kontynencie, aby zabezpieczyć sobie przestrzeń do ekspansji kolonialnej. Z uwagi na swoje wyspiarskie położenie uważała ją bowiem za swoją największą szansę i nie chciała, aby ktokolwiek mógł jej tam zagrozić. Dlatego też rozbiła potęgę morską Hiszpanii i Holandii w XVI i XVII w., organizowała koalicje przeciwko Napoleonowi, a potem zrujnowała Cesarstwo Niemieckie poprzez I wojnę światową. Taki pogląd szerzył też Stanisław Cat-Mackiewicz, który, być może, przejął go od Hitlera. Adi uważa, że jedyną szansą dla Niemiec jest sojusz właśnie z Wielką Brytanią lub ewentualnie Włochami, chociaż wspomniał też o Polsce i Czechosłowacji.

Poza tym Hitler o Polsce nie wspomina prawie wcale. Jedyne fragmenty dotyczą tego, że jego zdaniem błędem była polityka germanizacji Bismarcka (sic! chociaż chodzi mu o to, że przemienienie Polaków w Niemców prowadziłoby do zatrucia krwi Aryjczyków) oraz że nowopowstałe państwo polskie chodziło na pasku Francji (co było w dużej mierze prawdą).

Kwestie ideologiczne. Zasadniczo Hitler uważał, że Aryjczycy (czyli w głównej mierze Niemcy) są predystynowani do władzy nad światem z uwagi na uwarunkowania rasowe. Pozostali – Słowianie, Murzyni, Arabowie i Azjaci są ludźmi gorszego sortu, w związku z czym powinni służyć Aryjczykom. Największą aberracją są natomiast Żydzi, którzy stanowią zaprzeczenie Aryjczyków, a ich działalność sprowadza się do knucia, kultu Mamony, upadlania społeczeństw i nieustannych prób zapanowania nad światem poprzez zakulisową kontrolę.

Adolf w swoim wywodzie ideologicznym nieustannie jednak popada w sprzeczności i zaprzecza sam sobie.

Na początku chwali zalety demokracji i ostrzega, że Żydzi próbują zniszczyć ten ustrój wprowadzając dyktaturę. Potem zaś gani demokrację jako najgorszą formę sprawowania władzy, a na piedestał wynosi dyktat woli silnej jednostki.

Jego zdaniem demokracja w Austro-Węgrzech byłaby spoko, ale Niemcy powinni rządzić w państwie samodzielnie, a język niemiecki być jedynym obowiązującym (mimo że Niemcy stanowili mniej niż ¼ mieszkańców).

Marksizm próbuje zwieść ludzi pustymi sloganami. Nazistowska propaganda Hitlera musi być zatem jeszcze lepsza w urabianiu mas ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Irytuje też u Hitlera totalna hipokryzja. Propaguje czystość krwi itp., a sam nie potrafiłby nawet powiedzieć kim był jego dziadek, bo jego stary urodził się z nieprawego łoża. Poza tym jak taki typ ze swoją fizjonomią może uważać się za przedstawiciela rasy panów. To już ja Słowianin bardziej przypominam jego typ aryjski.

Po lekturze Mein Kampf nie mam najmniejszego pojęcia jak nazizm może zdobywać jakichkolwiek sympatyków w Polsce. Przecież kluczowym założeniem tej ideologii jest to, że traktowano by nas jak darmowa siła robocza Niemców, ograniczano rozmnażanie się i prześladowano. Tylko jakiś kompletny imbecyl może obchodzić urodziny Hitlera w lesie albo heilować z kolegami. Takich ludzi powinno się zamykać i to nie za gloryfikowanie zbrodniczej ideologii, tylko kurwa za kompletną głupotę, która powinna wykluczać z życia w społeczeństwie. Zresztą mocno wątpię, żeby ci troglodyci zadali sobie trud przeczytania Mein Kampf w całości. Może wtedy zrozumieliby, że nazizm to nie tylko jazda po Żydach.

Kwestie techniczne książki. Książka jest bardzo długa – dwa tomy liczą w różnych wydaniach ok. 800 stron dość żmudnej lektury. Niby mamy tutaj rozdziały z podtytułami, ale trudno znaleźć jakąś spójną strukturę książki. Miałem wrażenie, że jest to zapis dość luźnego strumienia świadomości autora przy okazji opowiadania przez niego swojego życia politycznego. Mamy chaotyczne skakanie z wątku na wątek i bardzo częste powtórzenia argumentów. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby książka była podzielona na trzy części: życie i działalność Adolfa Hitlera, kwestie światopoglądowe nazizmu oraz mechanizmy funkcjonowania społeczeństwa i sprawowania nad nim kontroli.

Czytałem angielskie wydanie z 1939 r. i muszę je mocno pochwalić za piękny, bardzo bogaty język. Poważnie – gdyby nie tematyka i autorstwo to fragmenty rozdziałów można byłoby dawać uczniom na zaawansowanych lekcjach języka angielskiego (poziom C2). Wydanie jest też bardzo dobre o tyle, że zawiera sporo przypisów tłumacza (niepolitycznych, a przybliżających wydarzenia historyczne, do których odwołuje się Adolf).

Widziałem internetowe polskie wydania i zdecydowanie je odradzam. Tłumaczenie jest koszmarne, a poza tym sporo fragmentów jest wyciętych.

BTW zajebista okładka, a to 1933 r.

#bookmeter #nazizm #historia #bekaznarodowcow

Dzisiaj podczas rozbiórki 80letniego domu natrafiłem na dobrze zachowane dwie gazety z 1971 roku. Gdyby był ktoś zainteresowany treścią to wrzucam zdjęcie na zachętę, a jak będzie zainteresowanie to jutro mogę zrobić więcej fotek i wrzucić.
#ciekawostki #historia #historiaiwojskowosc #zabytki #starocie #ksiazki #niewiemjaktootagowac

Jeśli Kim Dzong Um faktycznie jest już w kimchi raju i zajada kapustę u boku ojca i dzida, to w Pyongyang musi się rozgrywać właśnie piękna pałacowa walka o stołki. Gdyby wpuścić tam zreczenego reportera, to mielibyśmy materiał na doskonały serial. Myślę, że rozkręca się tam taniec, podobny do najlepszych czasów kremlowskich przesunięć.
W każdym razie przynajmniej dla tamtej części świata wirus zejdzie na plan czwarty.

#koreapolnocna #swiat #historia

Checkpoint IRA w hrabstwie South Armagh (Irlandia Północna), koniec lat 70.
#irlandia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #historia #historiajednejfotografii #europa #konflikty #irlandiapolnocna
Mikroblog z Dublina poleca się

https://www.facebook.com/Mikroblog-z-Dublina-2072842982934470/

#sztuka #art #rzezba #ciekawostkihistoryczne #historia #wegry
Szervátiusz Tibor, Ognisty Tron (Egzekucja Dozsy), 1968-70, wystawiona w Węgierskiej Galerii Narodowej
Tło historyczne dzieła:

In 2005 I published an article on atrocities described in medieval accounts of peasant rebellions and their suppression. I began with a celebrated and elaborately awful example, the execution of the Hungarian peasant leader György Dózsa in July 1514 at Temesvár/Timisvoara in Transylvania.

Dózsa had been captured by John Zápolya, the governor and military commander (voivod) of Transylvania. He was placed naked on an iron ‘throne’ which was then heated in fire. A red-hot iron sceptre was placed in his hand and an iron circlet fitted around his head like a crown. This mock coronation alluded to Dózsa’s supposed claim to rule as a ‘peasant king’. After an hour or so of this torture, Dózsa was taken off the throne and his followers, soldiers of his entourage known as heyduks, were forced to eat pieces of his flesh (they had been starved for ten days previously). Refusal meant instant death.

According to an account written just after the rebellion was suppressed, the heyduks were compelled to dance in a circle ‘according to their custom’ accompanied by music provided by fifes and viols, after which clerics sang the Te Deum as the execution unfolded. Dózsa’s remains were then decapitated and quartered. The pieces were sent for display in Buda, Pest, Belgrade, and Varad.
Paul Freedman, A dossier of peasant and seigneurial violence[w:], Justine Firnhaber-Baker, Dirk Schoenaers The Routledge History Handbook of Medieval Revolt, Nowy Jork 2017, s. 267

Rzymskie tabliczki z obozu Vindolanda

W 1973 roku w rzymskim obozie Vindolanda (Anglia) dokonano niecodziennego odkrycia. Z ziemi wydobyto nasiąknięte wodą tabliczki z rzymskimi zapiskami. Po przeprowadzeniu konserwacji okazało się, że artefakty są świetnym źródłem informacji o życiu ludzi, którzy w starożytności przebywali w obozie.

Przeczytać możemy między innymi o zleceniu dostaw bekonu, ostryg czy miodu; wiadomości zaadresowanej do legionisty z informacją, że nadano więcej skarpet, sandałów i bielizny; czy wrażeniach Rzymian co do Brytów.

Wśród tabliczek natrafić możemy także na oficjalne zaproszenie siostry prefekta obozu przez jego żonę na urodzinową ucztę:

„Claudia Severa pozdrawia swoją Lepidynę. Siostro, dnia 11 września, w dniu swoich urodzin, gorąco zapraszam Cię do nas, abyś uraczyła mnie swoją obecnością. Przekaż moje gorące pozdrowienia swojemu Cerialisowi. Mój Aelius i mały synek także pozdrawiają. Liczę na Twoją obecność. Żegnaj siostro, moja droga duszyczko, i liczę na pomyślność. Do Sulpicji Lepidyny, żony Cerialis, od Sewery”.

Zapiski żony prefekta Aeliusa – Klaudii stały się tym samym najstarszym przykładem użycia pisanej łaciny przez kobietę, które przetrwały do naszych czasów.

Rzymskie tabliczki z obozu Vindolanda

#archeologia #imperiumromanum #historia #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki #venividivici

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

Fragment z polskiego pisma dla dzieci “Płomyk” z roku 1936:

— Przeproś natychmiast skrzywdzo­nego przez ciebie Murzyna!
— Co takiego?! — zawołał chło­piec. — Ani mi się śni!
— Przeproś, bo inaczej spotka cie­bie to samo, coś zrobił z Murzynem…

Belgijczyk krzyknąwszy jakieś brzyd­kie słowo skoczył ku Wojtkowi, lecz uderzony mocno w podbródek, zachwiał się, a po drugim ciosie rozciągnął się na ziemi.

Przewodnik biegł ku Wojtkowi z podniesioną laską, lecz nagle z tłumu wyszedł ksiądz-misjonarz w białej su­tannie z czarnym krzyżem na piersiach. Ruchem ręki zatrzymał rozindyczonego przewodnika, a gdy ten opuścił laskę, zapytał Wojtka.
— Dlaczego zbiłeś tego chłopaka?
— Uderzył on Murzynka i nie chciał go przeprosić! — odpowiedział surowym głosem chłopak. — Krzyw­dzić bezbronnego — to nikczemność!
Misjonarz pomyślał chwilę i powie­dział cichym głosem:
— Ten mały Belgijczyk uważa się za wyższy gatunek człowieka i za pana w tym kraju…
Wojtek przyjrzał się bacznie księ­dzu, ale widać coś dostrzegł w jego oczach, bo wzruszył ramionami i odparł śmiałym głosem, tak aby go wszy­scy słyszeli:
— Zły to gatunek ludzi, który swo­jej wyższości, dowodzi bezkarną krzywdą i pięścią. Zły to też pan, który swo­ich poddanych trzyma w nędzy i ciem­nocie, a sam wzbogaca się na ich pracy i ziemi.

Hej, wykopalibyście?

Jak kształtowano młode umysły przed wojną? Litwini, Murzyni, Bóg, Honor i Ojczyzna – Płomyki Historii

Jakiś czas temu mój brat znalazł przedwojenne numery czasopisma dla dzieci “Płomyk” w których znajduje się bardzo wiele smaczków wskazujących na myślenie ówczesnego pokolenia, oraz tego w jaki sposób kształtowano młode umysły. Bardzo fajnie się to czyta w zestawieniu do dzisiejszego świata, oraz historii jaka się potoczyła – niektóre z tekstów są wręcz przepełnione patosem i propagandą sugerującą wielką, silną, honorową Polskę narodową (skąd to znamy?).

Brat na podstawie tych numerów stworzył podcast „Płomyki Historii” w którym przytacza i omawia co fajniejsze fragmenty z tego pisma. Bardzo serdecznie zapraszam do przesłuchania pierwszego odcinka – zwłaszcza tych którzy znają historię – ale nie tylko.

#polska #europa #zainteresowania #ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #neuropa #4konserwy #chwalesie #tworczoscwlasna

#throneofart
„Babiloński rynek matrymonialny” – Edwin Long, 1875

#sztuka #art #malarstwo #obrazy #historia

Powóz na długie podróże, Tajlandia 1877.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #zwierzaczki #myrmekochoria

Austro – Węgierscy żołnierze w Jerozolimie, 1916.

#starszezwoje – tag ze starymi grafikami, miedziorytami, rysunkami z muzeów oraz fotografiami

#historia #ciekawostkihistoryczne #fotohistoria #iwojnaswiatowa #myrmekochoria

W kwietniu 1944 w powiecie kraśnickim i janowskim miały miejsce zdarzenia będące apogeum małej „wojny domowej” między polskim podziemiem niepodległościowym a AL na Lubelszczyźnie. Powiaty kraśnicki i janowski były obok puławskiego tym, w którym alowców było najwięcej – a jednocześnie rejon ten stanowił silny ośrodek działalności AK i NSZ. Do starć między GL a podziemiem niepodległościowym dochodziło już od lata 1943, jednak w pierwszych miesiącach 1944 te walki przybrały na sile.

11 kwietnia 1944 do wsi Potok-Stany wraz z 3-osobowym patrolem przybył Władysław Skrzypek „Grzybowski”, dowódca 1 Brygady AL im. Ziemi Lubelskiej. Napadł on wówczas na dom rodziny Kobylarzów związanej z NSZ. Nie zastawszy członka NSZ Leona Kobylarza, Skrzypek ranił, a potem zastrzelił jego brata Mieczysława (możliwe, że pomylił jednego z drugim). Gdy alowcy zaczęli się wycofywać, najmłodszy z braci Kobylarzów, niespełna 16-letni Wojciech, wyjął ze schowka karabin, ukrył się w stodole, strzelił do Skrzypka i śmiertelnie go ranił. Pozostali alowcy zabrali ze sobą dogorywającego dowódcę i odjechali saniami (wcześniej tego samego dnia spadł śnieg).

To uruchomiło lawinę zdarzeń. Dwa dni potem dowódca lubelskiej AL Mikołaj Diomko znany bardziej jako Mieczysław Moczar „Mietek” wydał podległym sobie siłom rozkaz, w którym rozkazał: „Za zbrodnie popełnione przez zbirów faszystowskich we wsi Potok dowództwo AL winno wyciągnąć najsurowsze konsekwencje do kary śmierci wszystkich winowajców tej zbrodni, pośrednich i bezpośrednich”.
Ten rozkaz miał wykonać m.in. Feliks Kozyra „Błyskawica”, szef bezpieczeństwa lubelskiej AL i następca Skrzypka jako dowódca 1 Brygady AL im. Ziemi Lubelskiej, który następnego dnia dowiedział się, że w pobliżu jest oddział NSZ Wacława Piotrowskiego „Cichego”, wziął 35 ludzi i wyruszył do wsi Trzydnik Duży, by się z nim rozprawić. Gdy oba oddziały się spotkały, „Cichy” zastrzelił „Błyskawicę”, a NSZ-owcy zaatakowali alowców, zabijając 6 z nich. Reszta alowców uciekła.

Wtedy nastąpiła koncentracja sił AL w tamtym rejonie, które rozpoczęły „rajd zemsty”. 19 kwietnia 1944 oddziały AL Bolesława Kaźmiraka „Cienia”, Edwarda Gronczewskiego „Przepiórki”, Zbigniewa Pietrzyka „Zbyszka” i Andrzeja Flisa „Maksyma” otoczyły „reakcyjne” wsie Potok-Stany, Potok-Stany Kolonia i Dąbrówka i spacyfikowały je. Pobili wielu mieszkańców i splądrowali wiele gospodarstw. Po wejściu do wsi Potok-Stany zabili trzech mężczyzn, a ok. 10 innych po pobiciu i związaniu zabrali ze sobą, po czym zawlekli do wąwozu o nazwie Puziowe Doły i tam zamordowali. Wśród ofiar był Piotr Kobylarz, ojciec wspomnianych już braci Kobylarzów, a także ksiądz Aleksander Markiewicz z Katolickiego Kościoła Narodowego, którego alowcy, sugerując się nazwą, uznali za endeka i zwolennika NSZ.

W odpowiedzi na to dowódca miejscowego zgrupowania NSZ Zbigniew Wyrwicz „Witold” zarządził koncentrację, zebrał 150 ludzi i 22 kwietnia 1944 wyruszył do wsi Marynopole w celu rozbicia zgrupowania AL złożonego z oddziałów „Cienia”, „Przepiórki” i „Zbyszka”, które również liczyło ok. 150 ludzi. Bitwa w Marynopolu była największym zbrojnym starciem między niepodległościowym podziemiem a AL podczas niemieckiej okupacji. Jednak wskutek złego dowodzenia Wyrwicza to starcie nie doprowadziło do rozbicia komunistycznych oddziałów. Obie strony miały po ok. 10 zabitych.
Po tej walce alowcy nadal atakowali oddziały AK i NSZ i rozbijały ich placówki – szczególnie często robił to oddział „Cienia”, któremu dowództwo AL zleciło ochronę placówek PPR i wykonywanie akcji odwetowych na „reakcji” z AK i NSZ. Mimo to, jak wynika z powojennych zeznań „Cienia”, po walce pod Marynopolem 17 członków jego oddziału zgłosiło się do niego i poprosiło zwolnienie do domu, a w oddziale ogólnie opadł duch walki. Podobnie było z oddziałem „Przepiórki”.

Oddział „Cienia” biorący udział w zbrodni w Puziowych Dołach, dopuścił się wielu zbrodni zwłaszcza na żołnierzach AK jeszcze podczas okupacji – najgłośniejszą z nich było podstępne zamordowanie 18 żołnierzy AK we wsi Owczarnia niedaleko Opola Lubelskiego.

Jeśli chodzi o dalsze losy uczestników tej zbrodni, to „Cień” po wojnie służył w milicji i w „ludowym” WP, zmieniając w międzyczasie nazwisko na Kowalski. W latach 1951-1954 był więziony, później został przywrócony do służby w WP. Dosłużył się stopnia pułkownika. Zmarł 18 sierpnia 1966 i został pochowany w Alei Zasłużonych na wojskowych Powązkach.

Edward Gronczewski „Przepiórka” po wojnie służył w MO i KBW. W latach 1950-1955 był więziony. Również został pułkownikiem. Zmarł 1 stycznia 1976. Został pochowany na wojskowych Powązkach.

Zbigniew Pietrzyk „Zbyszek” po zajęciu Lubelszczyzny przez Armię Czerwoną wstąpił do nowo zorganizowanej MO. Zginął na Pradze 9 października 1944 od pocisku artyleryjskiego.

Andrzej Flis „Maksym” 12 maja 1944 został ranny. W pierwszej połowie lat 50. przez kilka lat był więziony pod zarzutem udziału w wymordowaniu grupy Żydów w Ludmiłówce w grudniu 1942 przez oddział GL Stefana Kilanowicza vel Grzegorza Korczyńskiego „Grzegorza”. Zmarł 28 października 1981.

#historia #ciekawostkihistoryczne #drugawojnaswiatowa #iiwojnaswiatowa #2wojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #rocznicanadzisiaj

Dziś Mirki udostępniłem kolejną swoją galerię. Uwielbiam złomowiska wszelakich pojazdów transportowych. Ostatnio tak fajne wagony kolejowe widziałem na Węgrzech, wpis z zeszłego roku, możecie przeczytać Tutaj. Okazuje się, że nie trzeba jechać za granicę, aby zobaczyć opuszczone składy kolejowe. W Polsce, a dokładniej na Kaszubach, także można natknąć się na ciekawe znaleziska. Stoi tam piękna stara lokomotywa i kilkanaście starych wagonów, niektóre naprawdę już są w tragicznym stanie, ale nadal bardzo fotogeniczne. Wagony rdzewieją tam od kilku lat i wszystko wskazuje na to, że postoją tam jeszcze długo. W sumie najciekawsze w tym wszystkim jest to, że te wagony nie są pilnowane i każdy może sobie tam do nich wejść i zrobić zdjęcia.
Link do całej galerii na moim blogu Tutaj

Zapraszam do obserwowania mojego tagu #szaryburekfoto pod którym wrzucam zdjęcia z miejsc opuszczonych.
Mój Fanpage / Instagram
#fotografia #opuszczone #tworczoscwlasna #kolej #polska #urbex #historia

Johann Lechenich (ur. 10 września 1910[1] w Büsum, zm. 10 czerwca 1972 w Hamburgu[2]) – niemiecki kapo w nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau (nr obozowy 19), uciekinier z obozu, członek oddziałów partyzanckich Armii Krajowej oraz żołnierz 2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Pochodził z miejscowości Büsum. Jako więzień kryminalny został osadzony Konzentrationslager Sachsenhausen. W 1940 roku został wytypowany przez komendanta KL Auschwitz-Birkenau SS-Obersturmbannführera Rudolfa Hössa i 20 maja przetransportowany do nowo powstałego obozu jako jeden z pierwszych 30 więźniów jeszcze przed otwarciem obozu. W Auschwitz był kapo komanda Landwirtschaftu. W raporcie Witolda Pileckiego postawa Lechenicha w obozie została oceniona pozytywnie. Jonny Lechenich uciekł z obozu prawdopodobnie w październiku 1942 roku, ale dokładne informacje na temat jego ucieczki nie są znane. Po ucieczce przystąpił do oddziałów partyzanckich zostając członkiem batalionu „Las” 74 pułku piechoty AK. Dowódcą batalionu „Las” był Major Mieczysław Tarchalski. Jonny trafił do plutonu dowodzonego przez podporucznika Józefa Kaszę-Kowalskiego ps. „Alma”. W tym czasie podawał się za zestrzelonego brytyjskiego lub australijskiego pilota, w celu zatajenia swojego niemieckiego pochodzenia[3].

Po wojnie mieszkał w Wielkiej Brytanii oraz Niemczech. Zmarł w Hamburgu[3].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jonny_Lechenich

#ciekawostki #historia

W głównej światyni sił zbrojnych Rosyjskiej Federacji pojawił się witraż z sierpem i młotem.
Te element z serii witraży przedstawiajacych wojskowe rosyjskie i sowieckie odznaczenia.

źródło ru klik

#rosja #religia #historia

W początkach swej zbrodniczej kariery Lenin bywał również w Polsce. 8.08.1914 w Nowym Targu aresztowano go przebywającego na Podhalu. Dwuletni pobyt przywódcy rewolucji październikowej nad Wisłą obrósł w wiele legend, a przez ponad 40 lat był ważnym elementem PRL-owskiej propagandy.

Z takich świeżo (2019) wydanych książek zahaczających o #globalneocieplenie i #klimat wyróżnia się „Globalny kryzys. Wojna, zmiany klimatyczne i katastrofa w XVII wieku”.

Opisuje ona jak ochłodzenie się świata w granicach 2 C w XVII wieku wpłynęło na różne organizmy polityczne.

tl;dr – zasadniczo nikt na tym nie skorzystał, bo prawie wszyscy w efekcie braku zasobów pogrążyli się w wyniszczających wojnach (kto by się spodziewał – ludzie głodni są skłonni do tego, żeby zorganizować wyprawę na sąsiada, żeby go ograbić, żeby mieć co jeść). Z jednym wyjątkiem. Władający w Japonii ród Tokugawa wzniósł cały system spichlerzy do przechowywania żywności (współczesny odpowiednik usług publicznych), ale jednocześnie ich zarządzanie nie było zbyt łagodne.

Pewnie i teraz okaże się, że znacznie „mniej przegranymi” pukającego do naszych bram kryzysu będą ci, którzy się na to, co nadchodzi, przygotują.

Niżej w komentarzach parę fragmentów na zachętę.

PS: Dla bardziej początkujących nieodmiennie polecam to

#ksiazki #czytajzwykopem #historia #nauka #japonia #gospodarka