„TAKTYKA FABIAŃSKA”

Po rozbiciu przez Hannibala wojsk rzymskich w bitwie nad Jeziorem Trazymeńskim w 217 roku p.n.e. Fabiuszowi Maksimusowi Cunctatorowi („Zwlekający”) powierzono godność dyktatora, aby w sytuacji kryzysowej ratował niepodległość Republiki. Fabiusz postanowił unikać otwartego starcia z armią Hannibala, prowadząc z Kartagińczykami wojnę na wyczerpanie. Jego plan polegał na podążaniu legionów za armią Hannibala w takiej odległości, aby nie doszło do zwarcia, a zarazem nie stracić rywala z oczu.

Ponadto Fabiusz Maksimus chciał w ten sposób odstraszać sojuszników Rzymian od przyłączania się do Hannibala. Dzięki tej strategii udało się Fabiuszowi zapobiec obleganiu któregokolwiek z miast, notorycznie nękał Hannibala, a następnie zepchnął jego siły w górzyste regiony Półwyspu Apenińskiego, gdzie Kartagińczycy nie mogli rozwinąć swojej kawalerii. Udało mu się też przerwać kartagińskie linie zaopatrzenia. Tak zwana „taktyka fabiańska” była bardzo skuteczna, ale zarazem frustrująca dla rzymskich nobilów, uważających unikanie bitwy za niehonorowe. W senacie przyjęło się nazywanie Fabiusza „pedagogiem Hannibala”, mając na myśli niewolnika niosącego za chłopcem książki do szkoły. Ponadto Hannibal jawnie rabował i niszczył mienie rzymskie na prowincji, co było kosztowne dla Rzymu. Po sześciomiesięcznym piastowaniu urzędu Cunctator został pozbawiony władzy, a konsulowie Gajusz Terencjusz Warron i Lucjusz Emiliusz Paullus postanowili wydać walną bitwę Hannibalowi. Miała ona miejsce dnia 2 sierpnia 216 roku p.n.e. pod miastem Kanny.

„Taktyka fabiańska”

#archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #rzym #ciekawostki

————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

TAJEMNICZA ŚMIERĆ NATALIE WOOD

Urodzona w San Francisco (w roku 1938) Natasza Nikołajewna Zacharenko, córka rosyjskich imigrantów, nie miała łatwego dzieciństwa. Apodyktyczna matka prowadziła kilkuletnią dziewczynkę na każde przesłuchanie. Szybko objawił się talent Nataszy. W wieku 9 lat stała się znana jako Natalie Wood, wschodząca gwiazdka Hollywood. Trzy nominacje do Oskara uczyniły z niej wielką aktorkę, a takie filmy jak „Buntownik bez powodu” (1955) i „West Side Story” (1961) na trwałe zapisały się w historii kina. Ten sukces pozwolił przetrwać jej rodzinie.

W miłości miała mniej szczęścia. Już samo wejście w dorosłość było dla niej traumatyczne, gdyż jako 15-latka została zgwałcona przez wielką gwiazdę ówczesnego kina Kirka Douglasa, który tym samym stał się jej pierwszym mężczyzną. Matka obawiając się, że skandal może zniszczyć karierę Natalie, wymusiła na córce milczenie. Sławny aktor nigdy nie odpowiedział za swój czyn.

Potem nie było lepiej. O jej małżeństwach i rozwodach rozpisywała się prasa. Jej ostatnim mężem został Robert Wagner, jako aktor uwielbiany, jako człowiek szalenie apodyktyczny i zazdrosny. Było to ich drugie małżeństwo, tym samym jej pierwszy mąż został trzecim. To właśnie z nim spędziła ostatni listopadowy weekend 1981 roku na jachcie „Splendour” w pobliżu wyspy Catalina, niedaleko Los Angeles. Towarzyszył im aktor Christopher Walken, z którym wówczas Natalie kręciła film „Burza mózgów”.

To, co wydarzyło się wtedy na jachcie do dziś pozostaje jedną z najmroczniejszych zagadek Hollywood. Wspólna impreza, podszyta alkoholem, lekami uspokajającymi, przemocą i zazdrością doprowadziła do tajemniczej śmierci Natalie Wood.

29 listopada 1981 roku, krótko przed północą, Wagner ostro pokłócił się z Walkenem. Powodem awantury miała być Wood, którą mąż podejrzewał o romans z kolegą z planu. Kilka minut później 43-letnia aktorka zniknęła z pokładu w tajemniczych okolicznościach, wraz z nią zginęła szalupa ratunkowa. Jej ciało, dryfujące w pozycji pionowej z twarzą zanurzoną pod wodą, znaleziono kilka godzin później.

Kobieta ubrana była jedynie w koszulę nocną, skarpetki i puchową kurtkę.Według oficjalnej wersji śmierć aktorki uznano za „nieszczęśliwy wypadek”. Pijana aktorka miała wpaść do wody podczas próby dostania się do nadmuchiwanej łódki. Nie było świadków tego wydarzenia, gdyż wszyscy uczestnicy imprezy, łącznie z kapitanem jachtu Dennisem Davernem, spali w swoich kajutach. Śledztwo zamknięto, wątpliwości pozostały.

Przełom w sprawie nastąpił w roku 2011, gdy podczas wywiadu telewizyjnego, kapitan przyznał się, że tamtego tragicznego dnia skłamał podczas przesłuchania. Nie powiedział, że po awanturze z Walkenem, agresywny Wagner ostro kłócił się z żoną na pokładzie. Gdy Davern wyszedł do nich, aktor stał już sam. Powiedział tylko, że Natalie zniknęła. Nie próbował szukać żony, a także zabronił kapitanowi oświetlenia wody i powiadamiania służb o wypadku.

Pierwszy meldunek Wagner nadał dopiero po 90 minutach od wypadku. Na jego kapitan zataił prawdę na temat ostatnich chwil życia Natalie Wood. Policja z Los Angeles natychmiast wznowiła śledztwo. Po 30 latach śledczy ponownie przyjrzeli się dowodom i raportowi z sekcji zwłok aktorki.

Okazało się, że istnieją przesłanki, aby uznać śmierć Natalie nie za wypadek, ale za morderstwo. Nowy raport koronera, stwierdził ponad wszelką wątpliwość, że na ciele aktorki znaleziono ponad dwadzieścia świeżych siniaków na nadgarstkach, twarzy i kolanach oraz zadrapania na szyi i czole. Oznaczało to, że Wood przed utonięciem została napadnięta. Nie było żadnych śladów stężenia pośmiertnego (które zwykle powstaje w czasie od 2 do 4 godzin po zgonie), za to treść jej żołądka wskazywała, że Natalie zmarła około północy, potwierdzając słowa kapitana o półtoragodzinnym opóźnieniu z powiadomieniem o wypadku. Na podstawie zbadanego poziomu moczu uznano, że aktorka była nieprzytomna zanim wpadła do wody.

Koroner Thomas Noguchi stanowczo wykluczył, że przyczyną śmierci mogło być utonięcie lub hipotermia. Również Dennis Davern oskarżał o morderstwo Wagnera, który najpierw zmieniał swoją wersję wydarzeń, a potem uparcie milczał. Niedługo po tym policja opublikowała 10-stronicowy dodatek do raportu z autopsji, który ostatecznie wykluczył ustalenia śledczych sprzed 30 lat. Zmieniono w nim przyczynę śmierci z „wypadku” na „wypadek oraz inne nieokreślone czynniki”.

Roberta Wagnera nie postawiono nigdy w stan oskarżenia, jednak kilka razy biuro szeryfa hrabstwa Los Angeles wzywało go do złożenia nowych wyjaśnień. Aktor za każdym razem odmawiał. Również Christopher Walken, obecny na jachcie tamtej nocy, do dziś twierdzi, że nic nie słyszał i nic nie widział. Lena Wood, siostra Natalie, wciąż walczy o prawdę. Na razie bezskutecznie…

#wmrokuhistorii #historia #hollywood #smierc #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #usa #kobiety #ameryka #ciekawostkihistoryczne

126 lat temu…

29 listopada 1892 w Tallinie (Estonia) przyszedł na świat Karl Arnold Waldemar Majewski – Polak, który został bohaterem Finlandii.

Jego ojciec, Aleksander Majewski, pochodził ze starej polskiej rodziny wojskowej i służył w Imperialnej armii rosyjskiej, a następnie osiadł w Helsinkach. Matka Arnolda, Irene Hellman pochodziła z Finlandii.

Arnold Majewski rozpoczął karierę wojskową, walcząc w fińskiej wojnie domowej w kawalerii białej armii. Pozostał w wojsku, ukończył szkolenie oficerskie, a później został kapitanem kawalerii.

W czasie „wojny zimowej” (od 30 listopada 1939 do 13 marca 1940) był dowódcą batalionu w Karelii i walczył w bitwie pod Kollaą. Szybko stał się znany jako odważny oficer, który nigdy nie bał się narażać na ogień wroga. Zasłynął śmiałym, długim na 100 km, zimowym wypadem dwu-batalionową grupą bojową (1286 ludzi i 268 koni) na tyły wroga, gdzie w styczniu 1942 zniszczył strategiczne połączenie kolejowe do Murmańska. Majewski został ciężko ranny tuż przed końcem wojny, kiedy szrapnele trafiły go w ramię, klatkę piersiową i szyję. Po zakończeniu wojny został awansowany.

W radziecko-fińskiej „wojnie kontynuacyjnej” (od 25 czerwca 1941 do 19 września 1944) walczył na froncie Rukajärvi, gdzie stał się znany jako jeden z najodważniejszych dowódców. Został awansowany na podpułkownika w kwietniu 1942 roku. Wielka odwaga Arnolda Majewskiego, często połączona ze skrajną brawurą, okazała się wkrótce dla niego.

10 października 1942 roku pokazywał fotografom wojennym pole walki, na którym niedawno odepchnięto ciężki atak wroga. Reporterzy sporządzający dokumentację nie mogli skutecznie policzyć martwych ciał na polu walki. Gdy ukryci w okopach bezradnie patrzyli przez peryskop, Majewski wyszedł z rowu i zaczął osobiście liczyć ciała na „ziemi niczyjej”. Zdążył naliczyć 30 ciał, gdy został trafiony przez sowieckiego snajpera. Kula przeszła przez szczękę i gardło, rozrywając mu szyję.

Arnold Majewski został pochowany na cmentarzu rodzinnym w miejscowości Turku (*). Dziś uważany jest w Finlandii za jednego z największych bohaterów tego kraju.

Żona Arnolda Majewskiego (ur. 1916) dożyła późnej starości. Zmarła w wieku 99 lat, 12 marca 2015 w fińskim Porvoo.

#wmrokuhistorii #historia #polska #ciekawostki #gruparatowaniapoziomu #finlandia #ciekawostkihistoryczne #swiat #kalendarium #rocznica #iiwojnaswiatowa #wojna

To zdjęcie zrobiłem jakieś 4 lata temu blisko głównej drogi w Chociszewie, ale lubię do niego wracać. W tym momencie ta chatka już nie istnieje, niestety się zawaliła. Chciałem po prostu z zewnątrz uchwycić ją we mgle. Co najciekawsze, ten dym z komina rzucił mi się w oczy dopiero na zdjęciach, po powrocie do domu. Najprawdopodobniej ktoś tam wtedy był w środku i palił w piecu. Mam nadzieję, że nikogo wtedy nie przestraszyłem 🙂

Zapraszam do obserwowania mojego tagu #szaryburekfoto pod którym wrzucam zdjęcia z miejsc opuszczonych.
Mój Fanpage / Instagram
#fotografia #opuszczone #tworczoscwlasna #historia #opuszczonemiejsca #urbex #urbanexploration

#codziennasonda 1/30
Tak jak zapowiedziałem w tym wpisie.

SONDA – Poduszka data emisji 1988.03.10

cz1. https://www.youtube.com/watch?v=BKhAhndyqLc
cz2. https://www.youtube.com/watch?v=dorQLpoLisg

Program poświęcony technologi magnetycznej lewitacji.

Sam odcinek zawiera trzy felietony filmowe przerywane tradycyjnie sprzeczkami redaktorów i doświadczeniami w studio. Szczególnie fajny jest fragment gdy Kurek się pomylił, a Kamiński ostentacyjnie go poprawia – dziś już takiego czegoś w TV nie zobaczycie.

Część pierwsza to kolej magnetyczna w Birmingham. Mimo zachwytów lektora nad plusami takiego rozwiązania, duże koszty zmusiły do zamknięcia kolei w 1995r i zastąpienia jej transportem autobusowym. Smutnym epilogiem tej kolei magnetycznej jest wybudowanie na jej betonowej konstrukcji systemu kolei linowo-terenowej. Czyli po 30 latach mamy zamiast silnika liniowego zwykłą stalową linę ciągnącą wagoniki – smutne.

Część druga to obszerny reportaż z testów kolei magnetyczna systemu Transrapid06 w Emsland RFN. Dalsze losy tego systemu to wybudowanie pociagu Tranrapid07 – który mimo twierdzeń redaktorów nie był operacyjny, oraz Transrapid08 – który uległ wypadkowi (błąd ludzki) zabijając 23 osoby.
https://en.wikipedia.org/wiki/Lathen_train_collision
Zbudowany został następnie Transrapid09, ale po zakończeniu testów w 2011r został w 2016r sprzedany na aukcji firmie wędliniarskiej Kemper, należącej do rodziny wynalazcy systemu lewitacji magnetycznej. Pociąg ma trafić do muzeum, a sam tor rozebrany.

O ile w Niemczech kolej magnetyczna się nie przyjęła to właśnie ten system został sprzedany chińczykom i to niemieccy inżynierowie budowali Transrapid Szanghaj, czyli pierwszą komercyjna linię kolei magnetycznej wielkich prędkości na świecie. Budowa rozpoczęła się w marcu 2001, a oddanie do użytku pasażerskiego nastąpiło trzy lata później 1 stycznia 2004. Sam pociąg został wyprodukowany w Niemczech. Linia ma 30,5 km i dwie stacje. Pociąg może osiągnąć prędkość 350 kilometrów na godzinę w 2 minuty, a maksymalnie w normalnej eksploatacji – 431 km/h. Podczas testu 12 listopada 2003, pociąg osiągnął maksymalną prędkość wynoszącą 501 km/h.

Trzecia część to testy kolei magnetycznej w Japonii, gdzie obecnie pierwsza linia komercyjna jest w trakcie budowy, a jej otwarcie planowane na 2027r. Tak naprawdę będzie to pierwsza prawdziwa linia kolei magnetycznej, czyli mająca setki (285 dokładnie) a nie dziesiątki kilometrów długości jak w przypadku chińskim.
https://en.wikipedia.org/wiki/Ch%C5%AB%C5%8D_Shinkansen

Zdzisław Kamiński – entuzjasta „stoimy u progu prawdziwej rewolucji”
VS
Andrzej Kurek – sceptyk „albo u progu kosztownego eksperymentu”

Werdykt:
Wygrywa zdecydowanie Kurek, mimo, iż na końcu odcinka przewiduje w szybkim rozwoju wysokotemperaturowych nadprzewodników możliwość upowszechnienia się technologii, jak wiemy odpowiednia technologia nie powstała do dziś. Czy kolej magnetyczna sprostała oczekiwaniom? Moim zdaniem nie, bo mimo dalszych komercyjnych prób z pociągami małych prędkości (https://en.wikipedia.org/wiki/Changsha_Maglev_Express https://en.wikipedia.org/wiki/S1_line_(Beijing_Subway) https://en.wikipedia.org/wiki/Linimo https://en.wikipedia.org/wiki/Incheon_Airport_Maglev) działa dziś praktycznie tylko jedna i to 30-kilometrowa linia prędkości wysokich. Trzeba czekać na Japończyków do 2027 roku by ogłosić powstanie pierwszej komercyjnej linii wysokich prędkości z prawdziwego zdarzenia, czyli aż 40lat od emisji programu.

#nauka #gruparatowaniapoziomu #fizyka #gimbynieznajo #historia

ODKRYTY ARTEFAKT Z 2017 ROKU MOŻE JEST CZĘŚCIĄ MECHANIZMU Z ANTYKITHIRY

W 2017 roku naukowcom udało się odkryć na dnie Morza Egejskiego intrygujący artefakt w kształcie dysku. Jak się okazało może to być kolejny element fascynującego antycznego mechanizmu z Antykithiry.

Mechanizm z Antykithiry to starożytny mechaniczny przyrząd, zaprojektowany do obliczania pozycji ciał niebieskich. Odkryty we wraku obok greckiej wyspy Antykithiry (Antikythera), pomiędzy Kíthirą i Kretą, datowany na lata 150-100 p.n.e. Do czasu XVIII-wiecznych zegarów nie jest znany żaden mechanizm o podobnym stopniu złożoności.

Do odkrycia doszło w roku 1902, kiedy to archeolog Valerios Stais zauważył, że skorodowana bryła brązu wydobyta z wraku rok wcześniej zawiera koło zębate. Jak się okazało była jedno z wielu części większego mechanizmu.

Odkryty w roku 2017 dysk – wykonany z brązu – ma 8cm długości. Wykonane badanie promieniami Rentgena, ujawniło grawerunek w kształcie byka, co sugeruje nawiązania do astrologii. Wciąż nie jest to jednak decydujący dowód i naukowcy muszą prowadzić dalsze badania.

Odkryty artefakt z 2017 roku może jest częścią mechanizmu z Antykithiry

#archeologia #imperiumromanum #historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #rzym
————————————————————————————–
Podobają Ci się treści? Wesprzyj IMPERIUM ROMANUM!

Dotacje

Niestałość nastrojów, porywczość. Skłonność do okrucieństwa w stosunku do otaczających go ludzi.
Skłonność do utopijnego myślenia.
Z natury ambitny, pyszałkowaty pragnie sławy; pozbawiony zdolności do określenia swojego właściwego miejsca w życiu i w związku z tym odpowiedniego postępowania.
Pożąda znacznie więcej niż potrafi odpowiednio do swoich zdolności.

Powywszy tekst jest fragmentem charakterystyki osobowości wykonanym na próbce pisma z pomocą grafologa z Freiburga (lata 20 XIX w.)
Osoba której tekst badano to 28 letni mężczyzna, malarz, Adolf Schicklgruber … po zdobyciu sławy, znany jako Adolf Hitler.

pokaż spoiler #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #bekazlewactwa #historia #grafolofia #kryminalistyka

Poniżej przykładowe odręczne pismo Adolfa z 1931r.

Plakat reklamujący mecz piłkarski Niemcy-Polska, który odbył się 18 września 1938 r. Dokładnie rok później Niemcy oblegali całkowicie już okrążoną Warszawę.

#historia #mecz #pilkanozna #iiwojnaswiatowa #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki

#historia #ciekawostkihistoryczne Znalezione z cyklu pamiątki rodzinne. Porcelanowa miseczka z pracowni Fabryka porcelany Wiener Porzellanfabrik, Założona została w 1815 roku przez braci: Rudolofa Karla i Eugena Karla Heidinger, do których w 1828 r. dołączył trzeci brat, Karl Wilhelm. Początkowo produkowano tylko białą porcelanę z glinki kaolinowej z okolic Zettlitz. Wyroby były szarawe i niemalowane. Sprzedawano je wiedeńskim malarniom. W 1870 roku zmarł ostatni z braci Heidingerów, a jego spadkobiercy sprzedali w 1873 r. zakład firmie Springer & Oppenheimer, która przyjęła nazwę Erste Elbogener Porzellan und Kohlen Industrie KG. Po odejściu Oppenheimera w 1885 roku firma nazywała się K.K. priv. Porzellanfabrik Springer & Co., a w 1918 roku weszła w skład OEPIAG (Österreichische Porzellan-Industrie AG), a od 1920 EPIAG (Erste Porzellan-Industrie AG). Po II WŚ wraz ze wszystkimi zakładami w EPIAG została znacjonalizowana i przyłączona do Starorolský Porcelán, a w 1958 do Karlovarský Porcelán.

Opuszczona szklarnia.

Zapraszam do obserwowania mojego tagu #szaryburekfoto pod którym wrzucam zdjęcia z miejsc opuszczonych.
Mój Fanpage / Instagram
#fotografia #opuszczone #tworczoscwlasna #historia #opuszczonemiejsca #urbex #urbanexploration

Wykopiecie? 🙂

Byliśmy robotnikami. Niezwykłe fotografie Lewisa Hine’a [Galeria] – Lewis Hine uwiecznił na zdjęciach Amerykę pracującą. Robotników, którzy wznosili Empire State Building, imigrantów, którzy z nadzieją stawali u wrót lepszego życia na Ellis Island, pracujące dzieci. Z niezwykłym kunsztem uchwycił życie szarych ludzi, którzy budowali USA.

Na zdjęciu włoska rodzina w hali bagażowej na Ellis Island, ok. 1905 r., domena publiczna.

#historia #liganauki #gruparatowaniapoziomu #fotohistoria #fotografia #usa #ciekawostkihistoryczne #mikroreklama

25 listopada 1937 roku podniesiono banderę na ORP Błyskawicy. Przy okazji przypominamy artykuł o historii okrętu:

ORP Błyskawica 1937-1946


Na zdjęciu: ORP Błyskawica na Atlantyku, domena publiczna.
——————————————————————-
Wesprzyj nas na Patronite: https://patronite.pl/wiekdwudziesty

#historia #fotohistoria #iiwojnaswiatowa #wiekdwudziesty #gruparatowaniapoziomu #zainteresowania #polska #gdynia #trojmiasto #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki

Wiecie że jesteśmy błogosławieni? Homo sapiens istnieje od stu tysięcy lat, a my do życia wylosowaliśmy kilkadziesiąt lat właśnie w okresie istnienia najwybitniejszego uniwersum, którego centrum mieści się w drewnianym Belwederze na białostockich Starosielcach.
#kononowicz #suchodolski #swiat #historia

Pedofilia księży w przedwojennej Polsce. Przypadek księdza C.

W przedwojennej prasie donoszono o płciowych nadużyciach przedstawicieli niemal wszystkich zawodów stykających się z młodzieżą szkolną. Zarzuty omijały tylko katechetów. Czy w takim razie samo zjawisko pedofilii wśród duchowieństwa nie istniało? Co mówią o nim akta prokuratorskie?

Liberalni publicyści z epoki dwudziestolecia wspominali niekiedy o napastliwych spowiednikach, poświęcających niewspółmiernie wiele uwagi sprawom seksualnym. Robił to chociażby Tadeusz Boy-Żeleński, wracając pamięcią do swoich własnych doświadczeń z sakramentem pokuty. Ale o molestowaniu nieletnich przez przedstawicieli kleru nie mówiono w ogóle. Czytając przedwojenną prasę i publicystykę, można by wręcz dojść do wniosku, że zjawisko to nie było znane ówczesnym Polakom.

Pedofilia księży jako temat dowcipów?

Drobne sugestie, że także wśród duchownych trafiały się czarne owce, da się namierzyć właściwie tylko na łamach… pisemek humorystycznych. Zastanawiający dowcip opublikował w 1929 roku „Kabaret”:

Pewien ksiądz miał dziwne przyzwyczajenie: Zawsze ilekroć zażywał tabaki, szturchał końcem palca w tabakierkę przy czym mruczał: „Zobaczymy”. Raz przyszła do niego spowiadać się młodziutka panienka. Między innymi ksiądz postawił jej pytanie: „Panna czy mężatka?”. „Panna” – odrzekła cicho. Lecz pech chciał, że spowiednik w momencie tym właśnie zażył tabaki i szturchając w tabakierkę, zamruczał pod nosem: „Zobaczymy”.

Osobliwy komentarz dotarł do uszu pokutnicy. Natychmiast zerwała się z klęczek na równe nogi i „jak poparzona” rzuciła się do ucieczki. Najwidoczniej już to jedno słowo wystarczyło, by przerażona pomyślała, że „ksiądz zechce się przekonać o jej panieństwie”.

„Przez dłuższy czas zaczął się bawić jej ciałem”. Przypadek księdza C.

Zarzuty wobec kleru o występki natury erotycznej można namierzyć właściwie tylko w aktach przedwojennych urzędów prokuratorskich. Charakterystyczne dochodzenie prowadzono w Krakowie w roku 1938.

Pewien porucznik Wojska Polskiego złożył doniesienie na „księdza zamieszkującego w Krakowie /Dębniki/ (…), mającego przydział w domu wychowawczym Braci Albertynów”. Twierdził, że aż nazbyt dobrze poznał jego niemoralne postępowanie:

Ksiądz ten podnajmował w swoim czasie ode mnie jeden pokój. Przez kilka miesięcy jego pobytu w moim mieszkaniu zaobserwowałem, że zachowanie jego jest niegodne kapłana. Stale sprowadzał do swojego mieszkania kobiety i nieletnie dziewczęta, które przetrzymywał u siebie godzinami.

Ja sam przyłapałem w jego pokoju na w pół rozebraną starszą dziewczynę oraz kilkakrotnie widziałem wchodzące i wychodzące z jego mieszkania małe /około 12-14 lat/ dziewczynki. Oprócz mnie są świadkowie (…).

Postanowiłem wypowiedzieć mu mieszkanie, co też uczyniłem od dnia 1. września b.r. Dzisiaj dowiedziałem się, że przed kilkoma dniami, ksiądz C., sprowadził do siebie kilka nieletnich dziewczynek, rozmawiał z nimi dłuższy czas, wreszcie jednej kazał się zatrzymać, [a] inne wysłał do domu. Zatrzymanej (…) dał jakąś niedużą kwotę pieniężną, kazał się jej rozebrać zupełnie i przez dłuższy czas zaczął się bawić jej ciałem, dotykając się wszędzie rękami.

„Niestwierdzenie czynu nierządnego”

Autor listu twierdził, że na kapłana złożono już skargę w Kościele. Najwidoczniej bezskuteczną. Dochodzenie zostało wszczęte, ale na bardzo ograniczoną skalę. Przesłuchano głównie osoby wskazane przez porucznika. Podkomisarz Wydziału Śledczego Jan Pasierski raportował po dwóch tygodniach:

Zabawa księdza C. z dziewczynkami polegała na tym, że ksiądz C. brał jedną z dziewczynek na ręce, podnosił do góry, albo też obracał się z nią w kółko parę razy i stawiał na ziemi. Często ksiądz C. brał dziewczynki na kolana i całował w usta. Chodził z nimi również do ogrodu i tam w altanie na stole lub ławce kazał im tańczyć, a sam przypatrywał się.

Jedna z tych uczennic zeznała, że kapłan usiłował zamknąć drzwi na klucz, gdy zajrzała do jego pokoju. Wprawdzie udało jej się wybiec, ale przy innej okazji zauważyła, jak jej koleżanka Irena „siedziała u niego na kolanach i całowała go po twarzy”.

Ustalono, że oficer mylił się przynajmniej w jednym, znaczącym punkcie. Dziewczynki były nawet młodsze, niż mu się wydawało. Część z nich miała zaledwie po 9 lat. Co znaczące, oskarżycielski list zawierał także ataki natury politycznej, nie można więc wykluczyć, że autor kierował się innymi pobudkami niż tylko niepokojem o los małych dziewczynek. Prokurator w każdym razie nie uznał go za pieniacza i insynuatora.

Stwierdził wprost, że dochodzenie „ujawniło niewłaściwe postępowanie księdza C. i zebrało informacje, że uchodzi on za zboczeńca”. W tym samym zdaniu dodał jednak, że „wobec niestwierdzenia czynu nierządnego w rozumieniu art. 203 k.k. należy dochodzenie umorzyć”.

Pedofilia księży w przedwojennej Polsce. Czy to zjawisko w ogóle wówczas istniało?

#bekazkatoli #historia #pedofilewiary

O przetrwaniu w ekstremalnych warunkach, czyli historia twórcy komory dekompresyjnej

Znaczną część wiedzy, jaką obecnie dysponujemy na temat funkcjonowania w warunkach zmiennego ciśnienia, zawdzięczamy niezwykłemu teamowi badaczy, ojcu i synowi. John Scott Haldane (ojciec) i J.B.S. Haldane (syn) tworzyli niezwykłą parę ekscentryków. Starszy Haldane urodził się w 1860 roku w arystokratycznej szkockiej rodzinie (jego brat był wicehrabią Haldane), lecz spędził większość swojej kariery we względnie skromnych warunkach jako profesor fizjologii w Oksfordzie. Był znany z roztargnienia.

„Pewnego dnia jego żona posłała go na piętro, by się przebrał na przyjęcie. Gdy nie zjawił się z powrotem, znaleziono go śpiącego w łóżku. Obudzony tłumaczył się, że w pewnym momencie zorientował się, iż stoi na pół ubrany w sypialni, więc uznał, że pora iść spać.”

Wakacje spędzał w Kornwalii, badając tęgoryjce występujące u górników. Opracował ponadto metodę stopniowego wynurzania się, polegającą na stosowaniu przystanków dekompresyjnych umożliwiających uniknięcie krzywików (choroba dekompresyjna, kesonowa). Jego zainteresowania rozciągały się na całą fizjologię, od badań choroby wysokościowej u wspinaczy po problemy udarów cieplnych na obszarach pustynnych. Szczególnie interesowały go skutki działania gazów toksycznych na ludzki organizm. Aby dokładnie zrozumieć, w jaki sposób tlenek węgla zabija górników, metodycznie truł sam siebie, precyzyjnie odmierzając dawki i badając próbki własnej krwi. Przestał dopiero wtedy, gdy znalazł się na granicy utraty koordynacji ruchowej, a poziom nasycenia jego krwi tlenkiem węgla osiągnął 56%.

Syn Johna Haldane’a, Jack, był równie utalentowany i co najmniej tak samo ekscentryczny jak ojciec. Niemal od urodzenia interesował się pracą ojca – gdy miał trzy lata, słyszano go, jak ze zniecierpliwieniem w głosie pyta ojca: „Ale czy to jest oksyhemoglobina czy karboksyhemoglobina?”. Jako nastolatek wspólnie z ojcem wykonywał próby z gazami i testował maski gazowe; zakładali je na zmianę, sprawdzając, po jakim czasie stracą przytomność.

J.B.S. Haldane nie miał wprawdzie formalnego wykształcenia w dziedzinie nauk ścisłych (ukończył studia klasyczne w Oksfordzie), lecz na swój sposób był błyskotliwym naukowcem, pracując głównie na rzecz brytyjskiego rządu w Cambridge. Haldane odegrał główną rolę w połączeniu darwinowskich zasad ewolucji z genetycznymi pracami Mendla, w wyniku czego stworzył coś, co genetycy nazywają syntetyczną teorią ewolucji lub neodarwinizmem.

Zapewne jako jedna z nielicznych istot ludzkich młodszy Haldane uznał pierwszą wojnę światową za „przyjemne doświadczenie” i bez skrępowania przyznał się, że „z przyjemnością korzystał z możliwości zabijania ludzi”. Napisał 23 książki i ponad 400 artykułów naukowych.

Jego ojciec interesował się głównie górnikami i zatruciami, natomiast obsesją młodszego Haldane’a stała się ochrona nurków i marynarzy z okrętów podwodnych przed niepożądanymi konsekwencjami długotrwałego przebywania pod wodą. Z pomocą admiralicji nabył komorę dekompresyjną, którą nazwał „kotłem ciśnieniowym”. Był to metalowy cylinder, w którym można było zamknąć troje ludzi i poddawać ich rozmaitym testom, na ogół bolesnym i prawie zawsze niebezpiecznym. Ochotnicy byli poddawani między innymi takim torturom, jak siedzenie w lodowatej wodzie i oddychanie w „anormalnej atmosferze” lub raptowne zmiany ciśnienia.

W jednym z eksperymentów Haldane wykonał na sobie samym symulację niebezpiecznie szybkiego wynurzenia, aby się przekonać, jakie będą konsekwencje. Eksplodowały plomby dentystyczne w jego uzębieniu. Komora była prawie całkowicie dźwiękoszczelna, osoby zamknięte w środku mogły porozumiewać się z zewnętrznym światem wyłącznie w ten sposób, że stukały w ścianę komory lub przekazywały pisemne informacje przez małe okienko.

Przy innej okazji, gdy Haldane testował na sobie wysokie poziomy tlenu, doprowadził do tak silnych konwulsji, że uszkodził sobie kilka kręgów. Dolegliwości płuc były na porządku dziennym, podobnie jak uszkodzenia bębenków usznych. W jednym ze swoich esejów Haldane pocieszająco wspomniał, że „bębenki zazwyczaj się goją; jeżeli nawet pozostaje otwór, to częściową głuchotę kompensuje możliwość wydmuchiwania dymu przez rzeczone ucho, co stanowi atrakcję towarzyską”.

Niezwykłe w tym wszystkim było nie tyle to, że dla dobra nauki Haldane był gotów narażać samego siebie na ryzyko i wynikające stąd dolegliwości, ile to, że nie miał zahamowań przed zamykaniem w komorze swoich kolegów ani nawet swoich bliskich. Jego żona została kiedyś poddana symulowanemu wynurzeniu, w wyniku którego doznała trwającego trzynaście minut ataku konwulsji. Gdy w końcu przestała się miotać na podłodze, postawiono ją na nogi i odesłano do domu, żeby zajęła się obiadem.

Jedno z wielu zainteresowań Haldane’a stanowiło tak zwane zatrucie azotowe. Z powodów, które nadal są słabo rozumiane, na głębokościach przekraczających około 30 metrów azot staje się silnym środkiem odurzającym. Znane są przypadki, gdy pod wpływem azotu nurkowie proponowali swoje węże z powietrzem przepływającym rybom lub próbowali zrobić sobie przerwę na papierosa. Dość powszechne są także raptowne zmiany nastroju. Przyczyna odurzenia nawet dzisiaj stanowi zagadkę. Istnieją przypuszczenia, że jest taka sama jak w przypadku zatrucia alkoholowego, lecz nie wiemy zbyt dokładnie, co powoduje ten rodzaj zatrucia.

[ukłony w stronę pana Billa Brysona i jego „Krótkiej historii prawie wszystkiego”]

#ciekawostki #historia #nauka #gruparatowaniapoziomu #fizyka #chemia

Czwarta niedziela listopada. 85 lat od roku 1933.

Najpierw była kolektywizacja i mordercze kontrybucje. Potem zamknięto granice i zakazano chłopom opuszczania swoich wsi. Potem wymyślano kolejne spiski „kułacko-białogwardyjsko-powstańcze”, podżegane szczególnie przez „polsko-petlurowskich emisariuszy”. Radzieckim kozłem ofiarnym stała się obsesyjnie tropiona i uznana za zdradę „ukrainizacja”. A potem przyszedł 1933…

„W obwodzie winnickim przed komitet wiejski przeprowadzono kowala, który ukradł kłosy pszenicy, aby nakarmić troje swoich dzieci. Pobili go, torturowali, wykręcili mu głowę tyłem do przodu, a potem zrzucili go ze schodów. W obwodzie dniepropetrowskim wsadzano ludzi do gorących pieców i trzymano tam, póki nie przyznali się do ukrycia ziarna…
Z upływem tygodni samo pozostanie przy życiu stało się podejrzane: skoro rodzina wciąż żyła, to znaczy, że miała co jeść. Ale skoro miała co jeść, to powinna była to oddać – a skoro nie oddała, to znaczy, że należy do kułactwa, petlurowców, polskich agentów, wrogów…
Ludzie z opuchniętymi nogami o popękanej skórze nie mogli siedzieć. Gdy taka osoba siadała, skóra jej pękała, po nogach zaczynał ściekać płyn, rozchodził się okropny smród i strasznie ją bolało. Dzieciom puchły brzuchy, a głowy wydawały się zbyt ciężkie, żeby szyja potrafiła je utrzymać…
Więcej było trupów niż ludzi, którzy je usuwali…
Na wiosnę 1933 roku nad polami pszenicy unosił się straszliwy fetor: głodni ludzie doczołgiwali się do pola, zrywali kłosy, zjadali i umierali: ich puste żołądki niczego już nie mogły strawić…
Głód zmieniał ludzką psychikę. Tracili zdrowy rozsądek, słabły naturalne instynkty… Po prostu pragnienie jedzenia przewyższało wszystko…
Wszędzie zapadła dziwna cisza. Nikt nie płakał, nie jęczał, nie narzekał. Panowała obojętność: ludzie byli albo opuchnięci, albo całkowicie wyczerpani… Nawet jakby zazdroszczono zmarłym…
Młoda Polka, skazana za szpiegostwo, została zesłana na jedną z Wysp Sołowieckich, gdzie przebywali „ukraińscy kanibale”:
„Opisywali, jak ich dzieci zmarły z głodu i jak oni sami, niemal umierający, gotowali ciała swoich dzieci i je jedli. Działo się to, gdy byli w stanie szoku wywołanego głodem. Później, gdy zrozumieli, co się , stracili rozum. Współczułam im, starałam się być życzliwa, znajdowałam dla nich ciepłe słowa, gdy nadchodziły ich ataki wyrzutów sumienia. To przez pewien czas pomagało. Uspokajali się, zaczynali płakać, a ja płakałam wraz z nimi”.
A potem wszystko zatuszowano.
„Żadnego głodu nie było i nie może być, dostaniecie dziesięć lat odsiadki, jak będziecie tak dalej gadać”. Zmowa milczenia objęła wszystkich: , służbę zdrowia, archiwistów, statystyków zbierających dane do spisu powszechnego, w którym zabrakło ośmiu milionów ludzi. I z tym sobie poradzono. Głównych statystyków po prostu rozstrzelano.

Cytaty z książki Ann Applebaum – Czerwony głód.

#historia #ukraina #rocznicanadzisiaj