15 listopada 1922 roku…

15 listopada 1922 roku kapitan Truman Smith przybył do Monachium, aby przyjrzeć się narodowym socjalistom. Uważano tę partię za pozbawioną większego znaczenia, niemniej jednak ambasador amerykański pragnął dowiedzieć się czegoś więcej na jej temat. Poproszono Smitha, by zasięgnął języka w kręgach Hitlera, w miarę możliwości go poznał i ocenił jego potencjał. Trzy dni później zapisał w swoim notatniku;
„Niesamowita sprawa. Mam iść z Alfredem Rosenbergiem zobaczyć, jak Hitler dokonuje przeglądu Hundertschaften (oddziałów złożonych ze stu ludzi) na Cornelius Strasse”. Jak to opisał później;
„Doprawdy niecodzienny widok. Tysiąc dwustu najtwardszych zbirów, jakich widziałem w życiu, przedefilowało przed Hitlerem pod starą flagą Rzeszy, z czerwonymi opaskami z hakenkreuzem na rękawach….Hitler krzyczał ,,Śmierć Żydom!” itp.,itd. Ludzie wywatowali jak szaleni. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego”

Kilka dni później przedstawiono mu Hitlera, który zgodził się przyjąć go w kolejny poniedziałek. Rozmowa miała miejsce 20 listopada o czwartej po południu w usytuowanym na trzecim piętrze pokoju przy Georgenstrasse 42. Według Amerykanina pomieszczenie przywodziło na myśl ,,sypialnię w zapuszczonej nowojorskiej suterenie, ponurej do granic wytrzymałości”. Po latach żałował, że nie skupił się bardziej na osobowości i dziwactwach Hitlera zamiast na jego poglądach politycznych.

(….)Kilka miesięcy później w biurze Jacques’a Benoist-Mechina pojawił się dowódca z pytaniem, czy wie coś o partii politycznej założonej niedawno w Monachium przez niejakiego Alojzego Hitlera. Pytanie pochodziło bezpośrednio z francuskiego Ministerstwa Obrony, które nie omieszkało zauważyć, że w swoich kameralnych przemówieniach Hitler oskarża wszystkich i wszystko – nie wyłączając Francji, Benoist-Mechin nie słyszał o Hitlerze, ani jego partii, ale zasugerował, by skonsultować się z Brytyjczykami.

Odpowiedź nadeszła po dwóch dniach. Według źródeł brytyjskich nie było powodu do niepokoju. Partia narodowosocjalistyczna to słomiany ogień, który zgaśnie tak szybko, jak się pojawił. Tworzą ją bawarscy separatyści bez znaczenia i wpływu na wydarzenia poza Bawarią. Ba, być może nawet warto Hitlera zachęcać, ponieważ domaga się niezależności dla Bawarii, co może doprowadzić do przywrócenia monarchii Wittelsbachów, a nawet rozpadu Rzeszy Niemieckiej. ,,A tak na marginesie”, brzmiał dopisek, ,,Hitler ma na imię Adolf, nie Alojzy”

#gruparatowaniapoziomu #historia #ocieplaniewizerunkuadolfahitlera #hitler